Miesięczne archiwum: Sierpień 2017

Posłanka Lichocka z PiS, w ramach bojkotu towarów francuskich, napisała, że już nie kupuje  serów tam produkowanych. Tym samym  uświadomiłem sobie, że od lat bojkotuję francuskie towary i już znacznie wcześniej popieram zapędy polityków PiS zmierzające do całkowitej izolacji Polski od Europy. Tak naprawdę nie kupuję francuskich serów, bo są zbyt  tłuste i nie odpowiada mi ich cena. Jeżeli już, to kupuję polskie, zresztą coraz lepsze, produkowane na modłę francuską, ale sprzedawane po cenach bardziej przyjaznych dla portfela. Bojkotuję także francuskie szampany i wina. Tutaj przede wszystkim cena jest decydująca. W swoim bojkocie posunąłem się nawet do tego, że nie kupuję francuskich bagietek, choć są one wypiekane w Polsce. Nie kupuję dlatego, bo unikam białego pieczywa, ale zawsze mogę to podciągnąć pod bojkot francuskich towarów i tym samym popierać politykę  izolacji Polski w Europie. Nigdy nie jadałem, nie jadam i nie zamierzam jadać  żabich udek i ślimaków.

Niestety nie jestem bez winy. Zdarzało mi się bywać zimą w Alpach francuskich i tam wydawać zarobione w Polsce pieniądze. Swego czasu jeździłem także francuskim autem. Wiele lat temu polski ambasador w Budapeszcie zaprosił mnie i moich kolegów na kolację i tam, na przystawkę, zjadłem wątróbkę z gęsi (foie gras). Ale było to tylko raz.

Posłanka Lichocka zdradziła się. Zwykli ludzie, z powodu wysokich cen, raczej nie jadają  francuskich serów, a posłanka Lichocka kupowała i jadała.  Została skażona wirusem zgniłej (serowej) konsumpcji i ciąży ku elitom, czyli gorszemu sortowi, a to może być początek końca tej formacji, bo takich, którzy rozsmakowali się w tej zgniłej konsumpcji w PiSowskich elitach nie brakuję i będzie coraz więcej. Posiadanie dużych pieniędzy zawsze kusi do zakupu luksusowych towarów i elity PiS nie ustrzegą się przed tym. Niech przykład Lichockiej będzie przestrogą polityków PiS. Nie idźcie drogą posłanki Lichockiej. Powstaje wtedy problem. Co zrobić z zarobionymi pieniędzmi?

Czesław Cyrul

Wiceminister Patryk Jaki ponownie pokazał PiS-owską filozofię widzenia sprawiedliwości. Nazwał gwałcicieli Polki we włoskim  Rimini bydlakami, zasługującymi na tortury. Ja także uważam ich za bydlaków, ale nie jestem ministrem i pod tym względem mi wolno więcej. Polskich gwałcicieli, którzy ostatnio nie tylko gwałcili, ale także mordowali, bydlakami Jaki nie nazwał. Takich bydlaków  gwałcących kobiety w Polsce jest ponad 1200 co roku. Nie ma statystyk jakie nacje gwałcą chętniej, a jakie mniej. Tych naszych gwałcicieli Jaki bydlakami nie nazywa, choć nie różnią się oni od tych bydlaków z Rimini. Władza obecna chwali się, że nasz kraj to dzisiaj kraina spokojna i cywilizowana. No najwyżej jakiś ciapaty czy lewak dostanie po gębie, ale rzeczniczka Mazurek rozumie naszych narodowców. Im, za rządów PiS, wolno więcej.  Nie wiem co powie  gdy narodowiec zgwałci  lewaczkę czy lewaka. Czy zrozumie jego czyn lub  nazwie go bydlakiem.

Niestety wiceminister Jaki milczy na temat Polaka – kierowcy  z Anglii, który upił się i zasnął za kierownicą na autostradzie. W wyniku czego poniosło śmierć 8 osób i kilka zostało rannych. Według mnie był to  terrorystyczny atak w wydaniu Polaka – kierowcy. Żaden brytyjski  minister nie nazwał  zabójcy 8 osób bydlakiem, a stosując  filozofię Jakiego, miałby do tego pełne prawo. Tym razem poprawność polityczna zgniłej Europy  Jakiemu odpowiada, bo  milczy i nie wysyła tam prokuratorów, by pomogli wyspiarzom w śledztwie.

Tak to właśnie manipuluje się świadomością Polaków. Jak my robimy źle, to jest to mniejsze zło, jak inni, to jest to większe zło i dlatego trzeba o nim mówić więcej. Nasze, polskie zło jest mniej złe, zło obcych jest bardziej złe. Jeden gwałt Araba na Polce wart jest tyle co  tyle co 5 gwałtów Polaków zakończonych mordem na gwałconej. Wiceminister Jaki wie co robi i wie, że takie różnicowanie takich samych zbrodni podoba się wielu rodakom. Czują się tym samym dowartościowani, mieszkają w cywilizowanej Polsce i gwałcą kobiety i dzieci w sposób cywilizowany, a nie tak,  jak ci bydlacy z Rimini. Tak by z zachowania  Jakiego wyglądałaby gradacja gwałtów i innych przestępstw  – wiceministra sprawiedliwości dodam na zakończenie.

Czesław Cyrul

Biedny Autosan, kiedyś fabryka produkująca w tysiącach proste autobusy dla PKS, a która przez resort Macierewicza została za uszy wyciągnięta z niebytu, oddała walkowerem pole walki. O 20 minut spóźniła się z wysłaniem oferty przetargowej na zakup autobusów przez MON. Aktualnie, w niewielkiej ilości, ta fabryka produkuje proste autobusy miejskie i takie same dla komunikacji międzymiastowej. Nie potrafi ta firma wyprodukować autobusu turystycznego – dużego czy mniejszego – z prawdziwego zdarzenia, zgodnego z europejskimi standardami. O silniku spełniającym obecne normy czystości nawet nie ma co wspominać. W zderzeniu z innymi producentami autobusów Autosan wygląda jak ubogi krewny, proponujący produkt co najwyżej z początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Nie wiem czy takie autobusy chciało zakupić wojsko i użytkować je przez kilkanaście lat.
Aktualne produkty biednego Autosana przypominają wojskowe, niby terenowe, archaiczne tarpany. Jednym z nich zakopał się niedawno minister Macierewicz, kiedy chciał nieść dobre słowo poszkodowanym w kataklizmie na Pomorzu.
W tym spóźnieniu się z ofertą, a w efekcie nie stanięciem doi przetargu, widzę drugie dno. To spóźnienie mogło być celowe, bo Autosan nie jest w stanie wyprodukować dzisiaj nowoczesnego autobusu i w zderzeniu z innymi producentami wypadłby śmiesznie. Przypomnę, że tę fabrykę przejął swego czasu Sobiesław Zasada, podobnie jak kilka innych firm motoryzacyjnych i wyszła z tego wielka katastrofa. Teraz dodatkowo zrobiło się śmiesznie. Sam minister wozi się niemieckimi BMW, a przetarg na autobusy wygrał niemiecki MAN. Niemieckimi autami wozi się cały rząd, choć bardzo Niemców nie lubi. Czyżby w tym było też jakieś drugie dno?
Czesław Cyrul

P.S. Przypomnę, że przez ostatnie lata Autosan był w stanie upadłości.

Polska to pełen sprzeczności kraj. PiS regularnie ma notowania pomiędzy 35, a 40 procent. To, jak na nasze realia, bardzo dużo. Zarazem lider tej partii prezes Kaczyński ma bardzo niskie zaufanie społeczne. Wice-Kaczyński  czyli  Macierewicz ma jeszcze gorsze. Prezydent Duda,  który chwilowo przeciwstawił się obu panom, ma wśród Polaków zaufanie najwyższe.  Zdecydowana większość obywateli domaga się reformy sądownictwa i taka sama, ale chyba nie ta sama większość, chwali decyzję prezydenta Dudy za to, że zablokował  tę reformę. Lubimy PiS, ale  nie lubimy lidera partii, który jest duchem, ciałem i czym jeszcze tylko kto  chce,  lubianego PiS-u.  Chcemy reformy sądów i zarazem jesteśmy przeciw.

Jesteśmy bardzo prounijni i zarazem nie chcemy, aby UE wtrącała się  w nasze sprawy. Kilka milionów Polaków żyje w państwach UE, ale my sami krzywo patrzymy na obcokrajowców w naszym kraju i nie chodzi tu tylko o muzułmanów. Uchodzimy za kraj ludzi głęboko wierzących, ale nie słuchamy nauk papieża, nie słuchają go nawet hierarchowie kościelni i wysyłają  do wierzących sprzeczne  komunikaty. Podstawowe dogmaty wiary traktujemy wybiórczo, tak by pasowały do naszych zachowań i nie uwierały zbytnio naszego sumienia.

Zdecydowana większość Polaków  aktualnie ma poglądy prawicowe, ale tęskni za państwem opiekuńczym znanym z czasów PRL. Prawica w Polsce ma, chyba jeszcze w okresie międzywojennym,  wszczepiony gen kłótliwości i podejrzliwości. Polscy wyborcy głosując na prawicowe partie fundują sobie wieczne, polityczne piekło, bo żarcie się na prawicy to ulubione zajecie tych polityków.

Poststyropianowa Solidarność twierdziła, że cały naród walczył z komuną i generałem Jaruzelskim, ale wieloletnie badania pokazują, że większość obywateli ciepło wyraża się o stanie wojennym. Pewnie tym samym obywatelom nie przeszkadzają także autorytarne zapędy rządzącej partii, a to  zdaje się współgrać z dobrą opinią o stanie wojennym. 

Nie jesteśmy społeczeństwem obywatelskim i prawicowa władza nie chce abyśmy tacy się stali. Wolimy zamykać się w gronie rodziny i zbytnio nie ufać sąsiadom.  Ale w chwilach trudnych jednoczymy się i pomagamy sobie nawzajem co widać na przykładzie kataklizmu w Pomorskiem.  Po opanowaniu trudności znowu zamykamy się w sobie i pilnujemy  swojego podwórka.  Nieobywatelskie i antypaństwowe postawy są także obecne w obozie władzy. Oto, podając przykład wspomnianego kataklizmu, prawicowe władze państwowe i takież samorządowe walczą ze sobą kto bardziej poszkodowanym pomagać powinien i dlaczego nie pomaga. Wobec tej rządowo-samorządowej niepomocy obywatele wykazują się wyjątkową zaradnością i umiejętnością współdziałania. Obywatele dają  tym samym dobry przykład do naśladowania władzom, które powinny nas organizować i wspierać, a trwonią czas na wewnętrzne kłótnie.  Tak, tak.  Polska to dziwny kraj.

Czesław Cyrul

Pani Premier Szydło i wybrani ministrowie spotkali się w Chojnicach, w siedzibie  Straży Pożarnej i radzili jak pomagać ofiarom nawałnicy. Takie spotkanie powinno odbyć się kilka dni temu, ale mniejsza o to. W pomieszczeniu gdzie miało miejsce to spotkanie wybrani ministrowe i inni przedstawiciele administracji czekali na panią Premier. Weszła ona do pomieszczenia z ministrem Błaszczakiem. Oczekujący karnie wstali na powitanie. Był wśród nich minister Macierewicz. Pewnie jego ego cierpiało z tego powodu, że posadzono go miedzy innymi i musiał wstawać na powitanie zamiast być witanym . Na konferencji prasowej także występowała pani Premier i minister Błaszczak przy wsparciu komendanta straży pożarnej. W tle stały wyłącznie wozy staży pożarnej, żadnych wojskowych.  Macierewicza na konferencji nie było.  Pani Premier mówiła  o wiodącej roli wojewodów w walce ze skutkami nawałnicy, a to oznacza, że słynny już wojewoda Drelich – ten od liści i gałęzi – nie będzie, za nieudolność,  pociągany do odpowiedzialności.

A co do potęgi naszego wojska. Oglądam w akcji te stare, rodem z lat sześćdziesiątych, amfibie, skrzypiące i zgrzytające, z silnikami wyrzucającymi kłęby dymu. Te silniki palą tyle, co dziesięć dzisiejszych ciężarówek albo i więcej. Oglądam, także z tamtej epoki, spychacze na radzieckich podwoziach, też kopcące niczym stare fabryki.  Z takim  sprzętem to bardziej grupa rekonstrukcyjna niż wojsko. Ten sprzęt pokazuje nasza rzeczywistą siłę. W porównaniu do obecnego uzbrojenia  sąsiadów nasza dzisiejsza potęga jest proporcjonalna  do tej z 1939 roku. Wtedy też napinaliśmy muskuły, a  kiedy przyszło do konfrontacji…. Minister Macierewicz ma w tym rozwalaniu armii duże zasługi, choć mówi zupełnie co innego. Deja vu.  Pani premier na pewno widzi tę degrengoladę w wojsku , ale „ta kobieta nic nie może” jak napisano na jednym z plakatów w rejonie kataklizmu.  

Czesław Cyrul

15 sierpnia wysłuchałem w TVP Info  wystąpienia duchownego, który udowadniał, że wygrana Bitwa Warszawska, w której pobiliśmy Armię Czerwoną to zasługa Matki Boskiej. Wydarzył się cud. Polacy, według księdza, byli i są bardzo wierzący i dlatego Maryja wzięła Polaków w obronę.

Przy takich bezkrytycznych i naiwnych  wywodach zawsze budzą się we  mnie wątpliwości. Skoro byliśmy i jesteśmy tacy wierzący i Opatrzność otacza nas tak wielką opieką to dlaczego przez wieki tak często dostawaliśmy na wojnach łupnia. Grabili nas Niemcy, Rosjanie, Austriacy i Szwedzi. We wrześniu 1939 roku – używając argumentacji księży- Opatrzność stanęła po stronie Niemców, a potem sprzyjała Rosjanom. Nam Opatrzność w czasie II wojny nie sprzyjała. Przynajmniej o tym kościół nic nie mówi lub woli milczeć.

Piszę o tym, bo od bardzo dawna obserwuję dużą wybiórczość zdarzeń, które kościelni urzędnicy uznają za cuda, i te które pomijają milczeniem. Oto na Maderze, w czasie uroczystości kościelnych, łamie się dąb i zabija 13 modlących się. Czy był w tym jakiś znak, a jeżeli tak, to od  kogo i dla kogo. Oto w Gnieźnie, podczas koncertu w katedrze, w wieżę uderza piorun. Jak zinterpretować to zjawisko?  Znak jakiś  czy zwykły przypadek? Oto potężna nawałnica niszczy lasy na Kaszubach. Ministrem od lasów jest pozujący na bardzo wierzącego prof. Szyszko.  To także przyjaciel ojca Rydzyka. Czy jest to znak dla Szyszki, by nie szedł ta drogą. Jeżeli tak  to dlaczego przy tym znaku  poszkodowanych jest tylu niewinnych ludzi. Czy znakiem od Opatrzności jest także to, że auto ministra Macierewicza, który chciał zrobić sobie reklamę i udał się na miejsce kataklizmu, ugrzęzło w błocie i biedni poszkodowani musieli pomagać niby  niosącemu pomoc Macierewiczowi. Nie ma odpowiedzi na te pytania. Księża tych zjawisk wolą nie interpretować bo i co tu tłumaczyć. Pogoda nie wybiera i żadne zaklęcia nic tu nie pomogą. „Na kogo wypadnie na tego bęc”.

 Jak widać ziemskie zjawiska i wydarzenia nie poddają się  interpretacjom księży, oni tylko wybrane i korzystne dla kościoła zjawiska uznają za cuda, bo sukces ma wielu ojców,  a inne pomijają milczeniem, a jeszcze inne nazywają, karą bożą.  

Czy nad Wisłą był cud?.  Nie, ale  za to był dobry plan kontrofensywy generała Rozwadowskiego, którego potem Piłsudski bardzo nie lubił i tępił. Może dlatego, by splendor zwycięstwa spłynął tylko na niego. Niestety,  zawsze do wojen zapraszany jest Bóg i w imię Boga jedni zabijają drugich, choć życie jest najważniejsze i podlega ochronie od poczęcia, jak obecnie głosi to kościół.

Czesław Cyrul

Reklamę w TV traktuję jak zło konieczne, watę, która wypełnia braki pomiędzy ciągle powtarzającymi się programami. Ale jak ktoś traktuje spoty reklamowe na serio to może, niekoniecznie skutecznie,  pozbyć się  wielu przypadłości, stać się pięknym, młodym i mieć do tego dużo pieniędzy z kas proponujących prawie  darmowe, szybkie pożyczki.

I tak. Jak męczą nas zaparcia to reklama proponuje wsparcie w zaparciu. Dla cierpiących na biegunki też jest wsparcie, ale działające odwrotnie. Na  gazy i wzdęcia są skuteczne rozwiązania. Niemiły oddech z ust może być usunięty od zaraz, a dziąsła przestaną krwawić po użyciu cudownej pasty. Jak zębów już nie mamy, to do protez jest specjalny klej, po zastosowaniu którego poczytujemy jakby były one (protezy) naszymi własnymi zębami. No i do tego serce i krążenie.  Reklamodawcy proponują takie preparaty, po których niepotrzebne będą nam żadne stedny czy bypassy.  Ale to nie wszystko. W dolnych kończynach mogą powstawać obrzęki i zastoje. Na to też są skuteczne paraleki.

Zdrowie naszego wnętrza musi iść w parze z wyglądem. Więc najpierw łupież. Jak jest, to po zastosowaniu specjalnego szamponu niknie on od razu. Do tego ten szampon może nam przyciemnić włosy. Jak ktoś włosów nie ma znajdzie się szampon, który może nawet pobudzić ich wzrost. No i koniecznie do tego wszystkiego  skuteczne  kremy na twarz uczynią nasze oblicze świetliste, pozbawione wągrów (to u młodych), starczych i wątrobowych plam oraz innych ubytków. Aby dostrzegać te zmiany konieczne są preparaty  na poprawę widzenia. Też są reklamowane.  Panowie, którzy chcą być aktywni w łóżku, a już nie za bardzo mogą, mogą zakupić całą gamę preparatów po zażyciu których będą ryczeć  jak lwy i żadna partnerka im się nie oprze i nie serce im najpierw stanie, ale to co powinno. Po tych przeżyciach, jak będą  kłopoty z zaśnięciem, też znajdą się  stosowne  pigułki. Reklamy proponują nam także preparaty na pozbycie się żylaków, hemoroidów, krwawienia dziąseł, problemów z wątrobą, grzybicą paznokci u nóg i rąk oraz na wypalanie kurzajek. Jak tego wszystkiego nie obejmiemy i rozboli nas głowa reklama doradzi nam co należy kupić i połykać.

Za te reklamy płacimy potem kupując te preparaty. Producent dolicza do ceny produktu cenę reklamy. Np. za 30 sekund reklamy, w dobrym czasie antenowym w tv, ponad 20 tys. złotych. Aby reklama była skuteczne trzeba ją powtórzyć kilkadziesiąt razy i nie tylko w tv. Jak Wam zabraknie pieniędzy na zakupienie tego wszystkiego to inna reklama wskaże, do której agencji pożyczkowej należy się udać, a tam sprowadzą Was na ziemię.

Czesław Cyrul

PiS-owska TVP, nadal uznawana za publiczną, zanotowała w minionym roku 180 milionów strat. Spada także liczba oglądających rządową propagandę. Jak spada ilość oglądających to także reklamodawcy przestają w marnej stacji reklamować swoje produkty. Na domiar złego PiS-owi nie udało się przepchnąć nowej ustawy o obowiązkowym płaceniu abonamentu na PiS-owską telewizję, bo z publiczną to ona już dawno nie ma nic wspólnego. No chyba że mamy na myśli dom publiczny, gdzie dziennikarze (nie wszyscy) sprzedają się władzy.
Obowiązuje nadal stara ustawa o płaceniu abonamentu, ale coraz mniej ludzi poważnie traktuje tę daninę skoro władza wydaje te pieniądze na zakłamywanie rzeczywistości. Skoro spadają wpływy z abonamentu i z reklam i z roku na rok wzrasta zadłużenie to TVP wzięła ze Skarbu Państwa 800 mln. złotych pożyczki na poprawę oferty programowej. Jaka to będzie poprawa możemy się domyślać.
Zatem skoro nawet wyborcy PiS nie chcą płacić abonamentu, to władza dała TVP 800 mln. z naszych pieniędzy i tylko nieliczni będą mieli świadomość, że PiS skubnęło nas za kieszeń nikogo nie pytając o zdanie. Nie trzeba ustawy, tłumaczenia się itp. Jest to oczywiście oficjalnie pożyczka, ale nie wiem kiedy i z jakich wpływów zostanie ona spłacona. W przyszłym roku pewnie sytuacja się powtórzy, bo nie ma nadziei na poprawę sytuacji finansowej w TVP, a wręcz przeciwnie.
Tworzy się błędne koło. Coraz gorsza TVP będzie miała coraz mniej widzów, a to przełoży się także na spadki wpływów z reklam z i abonamentu. Dla ratowania partyjnego bytu PiS będzie pompował w nią pieniądze publiczne, tym samym finansując swoją propagandę pieniędzmi tych, którzy jej nie chcą (propagandy). Im bardziej obywatele będą przeciwni takiej telewizji tym więcej będą na nią łożyć. Nie ma dobrych rozwiązań tej sytuacji. PiS chce także zamknąć usta mediom niezależnym. Jak do tego dojdzie władza będzie miała monopol na informację, ale nie będzie miała monopolu na prawdę, a prawda zawsze zwycięży. Tylko czasu szkoda.
Czesław Cyrul

W sobotę pojeździłem trochę po Kotlinie Kłodzkiej. Na drodze od Dusznik do Zieleńca, a jeżdżę nią od kilkudziesięciu lat, naliczyłem kilkanaście przydrożnych składów pociętego drewna. Nigdy tak dużej ilości tutaj nie widziałem. Przy innych drogach, w lasach Kotliny Kłodzkiej, także widniały zwały pociętego, głównie świerka. Wynika z tego, że minister Szyszko dał sygnał do cięcia nie tylko Puszczy Białowieskiej. Przypuszczam, że to zmasowane cięcie ma podłoże przede wszystkim ekonomiczne. PiS dzieli hojnie pieniądze publiczne , ale trzeba je skądś brać. Lasy państwowe to wielki rezerwuar pieniędzy. W PRL lasy upaństwowiono i dodatkowo obsadzono drzewami miliony hektarów ziemi gorszej jakości. Gospodarka leśna w PRL była wzorem dla Europy. Nie popsuto jej po 1990 roku. Teraz, ziejący nienawiścią do PRL, PiS sięga po narodowe postPRL-owskie dobra, na które pracowały pokolenia. Lasy idą pod topór, bo trzeba pieniędzy na wyborcze zobowiązania.
Masowe cięcie lasów służy zatykaniu dziury w budżecie. Bo jak wiadomo wcale tak dobrze w budżecie nie jest. Ostatnie komunikaty o nadwyżce w budżecie to zwykła ściema. Rząd po prostu opóźnia zwroty WAT i stąd ta pozorna nadwyżka, którą trzeba będzie oddać. Walka z handlem nielegalnym paliwem powinna przynieść wzrost wpływów z paliwowej akcyzy, tymczasem są one (wzrosty) bardzo symboliczne. Trzeba więc ciąć las. Jak do władzy dojdzie lewica znowu będzie odnawiać drzewostan. Dzisiaj nawet kornik- drukarz podzielił społeczeństwo. Obrońcy przyrody mówią co innego, a minister Szyszko co innego. Jedno jest pewne, obywatele dowiedzieli się co to jest ten kornik, ale poglądy na jego rolę są różne. Tylko drzew szkoda. Rosną powoli, a Szyszko tnie błyskawicznie.
Czesław Cyrul

Sondaż opinii publicznej wykazał, że 70 procent obywateli jest za reformą sądownictwa. To pchało PiS do szybkiego, byle jakiego i nieuczciwego reformowania prawa, bo  suweren stał po jego (PiS) stronie. Nie jestem prawnikiem i nie będę zagłębiać się w szczegóły, ale sądzę, że reforma – jednak nie w wydaniu PiS – jest potrzebna.

Po zablokowaniu dwóch ustaw, dotyczących wspomnianej reformy,  przez prezydenta Dudę  inny sondaż pokazał, że 70 procent obywateli popiera tę decyzję. I tylko 11 procent jest przeciwne decyzji prezydenta. Wynika z tych sondaży, że nie kojarzymy reformy sadownictwa i prezydenckiego weta ze sobą. Obywatele są za reformowaniem sadownictwa, a zarazem jej nie chcą.

O przyczynach takich postaw można by napisać książkę.   Z tych dwóch sondaży wynika, że na proste pytania, ale  dotyczące skomplikowanych  tematów,  można uzyskiwać sprzeczne odpowiedzi. Oznacza to, że obywatele gubią się w zawiłościach uchwalanych w pośpiechu i bez konsultacji społecznych  ustawach, albo w ogóle nie wiedzą o co chodzi.  

Na egzaminach maturalnych  zdający WOS (Wiedza o Społeczeństwie) potrafili trafnie  odpowiedzieć tylko na 31 procent pytań. Jest to  PiS-owi na rękę, by ludzie nie za bardzo  orientowali się w życiu społecznym, a wtedy ono (PIS)  będzie łowić ryby w bardzo mętnej wodzie.  Dlatego PiS tak brutalnie miesza obywatelom  w głowach, a na boku uchwala  upolitycznione  prawo, by zniewolić nie zajmujących się polityką, a swoim przeciwnikom  tak  utrudnić życie tak, by  odechciało im się politykowania. Minister Ziobro nieopacznie chłapnął w wywiadzie dla prawicowego tygodnika, że w tworzeniu nowego prawa idzie  generalnie o zablokowanie wszelkiego lewactwa, by tylko  PiS i on sam mógł rosnąć  w siłę. Niż więc dziwnego, że na powiązane ze sobą pytania   dotyczące  reformy sadownictwa obywatele podają aż tak sprzeczne odpowiedzi.

Czesław Cyrul