Miesięczne archiwum: Październik 2017

W niedzielnej debacie polityków w telewizji  pojawił się wątek ściągnięcia do Polski pomnika polskiego  papieża z Francji, któremu Francuzi chcą uciąć  krzyż. Poseł Sasin z PiS właśnie rzucił taką myśl.  Posłanka Gasiuk-Pichowicz z Nowoczesnej zaatakowała posła z PiS. Dlaczego do tej pory nie sprowadzili wraku samolotu z Rosji?  Nie sprowadziliśmy, bo rząd Tuska podpisał niekorzystną umowę w tej sprawie, a liczy się przecież ciągłość władzy. Jeżeli liczy się ta ciągłość to dlaczego obecny rząd zerwał umowę na dostawę helikopterów z Francji. Dlaczego obecny rząd zabrał policjantom emerytury choć oni z poprzednimi rządami umawiali się na co innego. Dlaczego, dlaczego…..?  Tak więc ciągłość władzy w państwie PiS  traktuje wybiórczo. Poseł Sasin  ową wybiórczość pokazał.

Trwa debata nad przywróceniem żeglugi na Odrze i nadaniu jej charakteru szlaku żeglugowego o randze międzynarodowej. Całość ma kosztować około 30 miliardów złotych. Ja szacuję, że będzie to przynajmniej 50 miliardów, a może i więcej.   Jestem sceptyczny co do realności tego projektu. Stopień wodny w Malczycach buduje się już prawie 20 lat. Miał pierwotnie kosztować 200 mln złotych, a okazuje się że pewnie i 2 miliardy nie starczą. Takich stopni wodnych powinno powstać, według wstępnych założeń, 22.

Przypomnę także, że w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, za czasów PRL, tą drogą przewożono około 20 mln ton ładunków. Obecnie Odra praktycznie przestała spełniać funkcje drogi transportowej.   Planuje się, że po udrożnieniu Odry możliwe byłoby przewożenie podobnej ilości towarów. Dlaczego ich się nie przewozi teraz? Otóż w III RP większość urządzeń hydrologicznych, umożliwiających żeglugę uległo degradacji. Dzisiaj Odra jest przykładem rujnowania  infrastruktury gospodarczej, która za PRL funkcjonowała, a w III RP popadła w ruinę.

Czesław Cyrul

Prawda o stanie naszej państwowej kasy powoli wychodzi na jaw. W budżecie cud się nie wydarzy. Premier Morawiecki nie przemieni złotówek w dolary, choć bardzo się stara. Co prawda gospodarka ma się dobrze i wpływy do budżetu wzrastają, ale nie na tyle by pokryć wydatki na 500+ czy na wcześniejsze emerytury. Na koniec roku zapowiadana mała dziurka budżetowa stanie się duża dziurą i wyniesie 51 mld złotych. Inaczej być nie mogło. Dlatego rząd już zaczął  grzebać w podatkach, co w propagandzie  nazywa się uszczelnianiem wpływów do budżetu. Teraz czeka nas mniej przyjemny okres realizacji polityki PiS. Rząd chce podwyższyć składki ZUS-owskie dla bogatych, co chwilowo może sprawić, że budżet tej instytucji będzie mniej zły. Czekam z niecierpliwością aż  rząd wreszcie ustanowi trzecią stopę podatkową w wysokości 40% dla lepiej zarabiających. Była taka stopa, ale poprzedni rząd PiS ją zniósł – i dlatego nasze  podatki od dochodów osobistych są jednymi z najniższych w  Europie. Ta decyzja nie powinna wywołać spadku notowań PiS w elektoracie, bo u nas bogatych jest niewielu i  raczej ich się nie lubi.  W Europie wszyscy bogatsi płacą wyższe  podatki, więc wpuścimy trochę Europy do przytęchłej ojczyzny.

 Rząd planuje  także wzrost składek na ubezpieczenia zdrowotne, ale z tym może być kłopot, bo nikt podwyżek nie lubi, szczególnie gdy wmówiono obywatelom, że państwowa kasa jest pełna.

Mimo tej obfitości pieniądza,  w budżecie na przyszły rok nie planuje się wzrostu nakładów na służbę zdrowia. Zatem zapowiedzi, że rząd planuje wzrost takich nakładów do 6 % PKB należy miedzy bajki włożyć. Rząd w tej sprawie kłamie. Wiadomo także, że opinia publiczna jakoś to przełknie, bo propaganda rządowa wmówi suwerenowi, że te nakłady mogłyby  pójść na zarobki dla lekarzy. A lekarze – wiadomo – mogą sobie dorobić inaczej.

Będzie się także nękać większymi podatkami różne korporacje. One te podwyżki przerzucą  na klientów np. w galeriach handlowych.  Rządowa propaganda obwini za te podwyżki  złych, zagranicznych  kapitalistów.

Ucichła natomiast sprawa abonamentu telewizyjnego. Miał być on obowiązkowy i ściągalny w 100 % . Wiadomo, że  bezpośredniego wyciągania pieniędzy z kieszeni obywatele nie lubią.  Rząd postanowił więc, że da swoim mediom (TVP dla jeszcze nie zorientowanych)  miliardzik z tegorocznego  budżetu, czyli z naszych pieniędzy. W przyszłym roku rząd dla TVP na pewno też będzie bardzo przychylny. Kilka miesięcy temu  rządowe media dostały już pół miliardzika.  Ta kasa jest bardzo potrzebna, bo w dobie zbliżających się podwyżek podatków, będzie bardzo potrzebne tłumaczenie, że to wszystko dla dobra narodu, by żyło się nam jeszcze dostatniej.

Z tego miliardzika będą finansowani  propagandziści partyjni zatrudnieni na etatach dziennikarskich w TVP. Kasa jest potrzebna, bo taki propagandzista zarabia od 30 do 40 tysięcy miesięcznie. Muszą się oni szybko dorobić, bo kiedyś ta hucpa musi się skończyć, a żyć w społeczeństwie  będzie trzeba. Pozostanie im chodzić z miedzianym czołem w dużych, ciemnych okularach, albo zrobić sobie operacje plastyczne. Zarobionej na propagandzie kasy powinno wystarczyć.

Czesław Cyrul

Mieszkam w bloku na wysokim piętrze. Stąd mam widok na tereny zielone. Na nie mieszkańcy   wyprowadzają swoje psy. Psy robią tam kupy i sikają. Tylko raz widziałem jak właściciel zbierał kupę po swoim  pupilu. Takie są na osiedlu zwyczaje, choć mieszkańcy są bardzo porządni. Obserwacja psów załatwiających swoje potrzeby pod blokiem , zazwyczaj przy śniadaniu,  jest nudna, ale czasami bywa ciekawie.

Scenka pierwsza.

Pies robi kupę pod pojemnikami na śmieci, w miejscu gdzie mieszkańcy muszą stanąć by wrzucić śmieci do kontenera. Pani nerwowo grzebie w torebce. Pewnie szuka woreczka na kupę – myślę sobie. Otwieram okno i gotów jestem bić brawo z tego powodu. Pani jednak wyciąga telefon i zaczyna rozmawiać. Kupa zostaje.

Scena druga.

Pani wyprowadza pieska na trawnik. Piesek robi kupę. Pani oczywiście kupy nie sprząta. Nagle zaczyna nerwowo potrząsać jedna nogą, potem drugą. Pani wdepnęła w psia kupę , ale inną. Nerwowo wyciera buty, potem wyciąga chusteczki z torebki i doczyszcza byty. Z obrzydzeniem odrzuca brudne chusteczki na trawnik. Związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy niesprzątanymi kupami, a  wdeptywaniem w nie pani nie dostrzega. Kilka razy do roku trawnik jest koszony. Kosiarki mielą  trawę i kupy zarazem i to sprawia, że  czasami można przez trawnik przejść bezpiecznie. Dobrze mi się mieszka w moim bloku, choć mieszkańcy osiedla psich  kup nie sprzątali, nie sprzątają i straciłem nadzieje, że będą sprzątać i dlatego tutaj wylewam swoja frustrację.

Czesław Cyrul

Demonstranci protestują przeciwko gwałceniu Trybunału Konstytucyjnego, ale większość wyborców pozostaje  na to głucha. Podejrzewam, że przynajmniej połowa obywateli nie wie na czym polega rola tej instytucji. Elity protestują przeciwko zawłaszczaniu sądów, ale lud chce ich reformy, bo źle sądzą i do tego powoli. Kobiety,  protestują przeciwko restrykcyjnemu prawu aborcyjnemu, ale notowania PiS-u nie spadają, a wręcz przeciwnie. Rząd zabiera emerytury policjantom, ale wyborców to nawet cieszy, bo większość sądzi, że chodzi o funkcjonariuszy SB z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Lekarze protestują i domagają się zwiększenia nakładów na służbę zdrowia, ale  opinia publiczna pozostaje głucha na te protesty, bo jej zdaniem lekarzom jest dobrze i potrafią sobie, na różne sposoby, dorobić.

Zawsze 10 kwietnia  tłum policjantów ochrania grupkę władzy, która odprawia na Krakowskim Przedmieściu kościelno-polityczną uroczystość, na której padają wytyczne do walki z  ludźmi gorszego sortu i zapowiadane jest nadejście prawdy najprawdziwszej. Ludzie zobojętnieli na ten rytuał i tylko garstka oponentów  protestuje przeciwko tym osobliwym praktykom. Protesty te organizują jednostki, którym zależy na poszanowaniu demokracji, ale  dzisiaj są to tylko  niewielkie grupy na tle całej społeczności, której demokracja – na razie – jest dość obojętna: dopóki tej społeczności władza do domu nie zagląda i daje pieniądze na dzieci i emerytury. Nie demokracja jest najważniejsza, ale spokój i stabilizacja. PiS zawłaszcza demokrację, ale daje ludziom pieniądze i spokój.

Nikt dzisiaj nie mówi, że Polacy to  dumny naród miłujący wolność,  równość i demokrację. Tak mówiły poprzednie ekipy postsolidarnościowe.  Ale naród wybrał stabilizację zamiast haseł o jego (narodu)  bohaterstwie.  To żadne nowe zjawisko. W PRL także ludzie  tęsknili za pełnymi półkami i godnymi zarobkami. Walka z komuną była tylko środkiem do godnych zarobków i pełnych półek. Gdyby komuna zapewniłaby dobrobyt obywatelom do dzisiaj system by trwał. Teraz władza zabiera demokrację obywatelom, w zamian daje pieniądze i oni to akceptują. Oczekują od władzy pracy, porządku i świętego spokoju. Może za kilka lat, jak nie zdarzy się nic nadzwyczajnego,  zacznie im doskwierać  autorytaryzm władzy, ale nie wszystkim. 

Statystyczny obywatel nie lubi elit, czyli sędziów, lekarzy, adwokatów itp. Nie lubi, bo elit mają lepiej, a do tego i to jest prawda, nie interesowały się losem zwykłych ludzi.

 Statystyczny obywatel akceptuje informacje podawane  w TVP i nie ma nic przeciwko obsadzeniu przez PiS stanowisk w spółkach skarbu państwa, bo wcześniej inni też to robili. ….”PiS-owcy nie żałują sobie, ale i nam też dają”…..

Te informacje zebrałem rozmawiając z ludźmi na wsiach i w małych miasteczkach. Ponieważ  jestem z wykształcenia lekarzem weterynarii i wychowałem się na wsi więc  kontakt z tamtejszymi  ludźmi  nawiązuję łatwo.

Czesław Cyrul

„Wroclavia” to najnowsza galeria handlowa we Wrocławiu. By wiedzieć o czym mówią znajomi i co jest grane w środku udałem się do galerii na wycieczkę. Parking olbrzymi i jeszcze za darmo. Wnętrza  robią wrażenie. Miło pooglądać pasaże i uliczki z drzewami na dachu galerii. Ale poza tym nuda. Sklepy te same jak w każdej innej galerii. Bary też te same tylko w większej ilości. Multikino też podobne do innych i z takim samym, jak w innych kinach, repertuarem. Pewnie galeria wyssie klientów z innych galerii, ale za jakiś czas wszystko wróci do normy, a nawet będzie gorzej, bo galerii w mieście przybywa szybciej niż mieszkańców. Klientów nie powinno to martwić. Martwi mnie, że jak chcę kupić coś specjalnego to tego w galeriach nie ma. One nastawione są na masową sprzedaż masowych produktów powszechnego użytku.

Wiosną poszukiwałem butów do tenisa. Firmowych sklepów sportowych w galeriach są dziesiątki, ale takich butów jak na lekarstwo. Są głównie, takie sportowe z wygładu, do codziennego chodzenia. Z typowo sportowych są tylko do piłki nożnej i biegania. Na pytanie co z tenisowymi sprzedawcy odpowiadają, że nie ma, bo nie schodzą. Szukam więc w Internecie czy w malutkich sklepikach. Teraz,  jesienią szukam butów do badmintona. Sprzedawcy na pytanie o taki but robią jeszcze większe oczy. Nawet nie wiedzą jakie te byty powinny mieć parametry. I znowu skazany  jestem na sprzedaż wysyłkową.  Mógłbym jeszcze  wskazać kilka innych, specjalnych, ale nie wyjątkowych  produktów, których w galeriach nie ma,  bo nie schodzą.

Zatem pooglądać galerię warto, a zakupy można zrobić w takich samych sklepach w galeriach bliżej domu. Swego czasu ze swoim znajomym wybrałem się na narty. On zaczął od baru, a ja objechałem kilka tras. Po godzinie wpadam do baru, a mój znajomy odstawiony kieliszkami już nie nadaje się do jazdy i stwierdza: Nie jadę nigdzie, bo wszędzie jest tak samo. Tylko śnieg i góry. Tak samo jest z galeriami. Wszędzie te same i takie same sklepy. Po prostu w środku nuda, ale z zewnątrz galeria robi wrażenie.

Czesław Cyrul

Na ogólnopolskiej konferencji „Samorządy – Obywatele- Demokracja” we Wrocławiu  samorządowcy debatowali nad obroną  samorządów przed autorytarnymi zakusami Prawa i Sprawiedliwości. Powiedziano tam, że demokracja liberalna powinna  bronić samorządów, bo one same, przed PiS-em się nie obronią.  Kto ma tej demokracji bronić?  Nie wyjaśniono. Można się domyślać, że chodzi o partie obecnej opozycji.

Niestety opozycja dzisiaj jest do dupy  stwierdził prezydent Wrocławia –  Rafał Dutkiewicz. Dlaczego jest do dupy?  Miedzy innymi dlatego, ale to moja opinia,  że samorządowcy odwrócili się plecami do liberalnych partii politycznych z prezydentem Dutkiewiczem na czele. Jak Polska długa i szeroka wójtowie, burmistrzowie i prezydenci oznaczyli  swoje terytoria i okrzyknęli się apartyjnymi. Mamy dzisiaj  w Polsce samorządowe rozdrobnienie dzielnicowe. Owszem, samorządowcy  bronią demokracji, spotykają i debatują o tym, ale jakby osobno. Ich prezydentowanie i ich  gminne interesy są  ponad wszystko.

Odwrót samorządowców od partii politycznych trwa od lat. …Niech sobie partie politykują w parlamencie, byle nasza gmina daleko  od polityki była….. To wygląda trochę jak nie branie udziału przez połowę obywateli w wyborach.  Oczywiście partie polityczne czasami tak bardzo chciały, po partyjniacku, wpływać na swoich przedstawicieli w samorządach , a ci postanowili uwolnić się od partyjnych nakazów. I oto dzisiaj samorządowcy oczekują od tych partii, by te broniły ich samorządności. A te partie dzisiaj takie słabiutkie i cienkim głosem śpiewają.  Jest tak, między innymi dlatego, że samorządowcy, lokalni liderzy, słali sygnały do swoich wyborców, by ci dali sobie spokój z partiami, że tu w gminie my sobie bez partii damy radę.  Mogę, na samym Dolnym  Śląsku przedstawić ad hoc,  dziesiątki przykładów, gdzie burmistrzowie wyrzekli się swoich partii.   PiS swoje autorytarne wpływy umacnia i dużej grupie wyborców to się podoba, a słabe partie, porzucone przez samorządowców, PiS-owi  w wyborach  samorządowych nie dadzą rady.

Zatem rozdrobnieni samorządowcy, pozbawieni  reprezentacji partyjnej wpadli w pułapkę PiS-u, który do wyborów pójdzie pod swoim, mocnym szyldem i apartyjni samorządowcy, którzy uwierzyli, że sami sobie, bez partii,  poradzą wpadli w pułapkę.  Że to droga donikąd nie świadczą samorządy w Europie.  Tam te same  partie polityczne rządzą w kraju i samorządach i radzą sobie nie gorzej niż nasi, bezpartyjni samorządowcy.

Dlatego, jeżeli prezydent Dutkiewicz twierdzi, że dzisiejsza opozycja jest do dupy , to niech sam sobie zada to pytanie. Dlaczego tak jest? Bo w osłabianiu partii politycznych ma w regionie spore zasługi. Jeżeli PiS, a jest to możliwe, wprowadzi w nowej ordynacji wyborczej do samorządów zakaz startu lokalnym komitetom i sam pójdzie pod swoim szyldem do  tych wyborów, to bezpartyjni samorządowcy zostaną z ręka w nocniku, a PiS przejmie władzę w terenie i tym samym skończy się dzielnicowe rozdrobnienie samorządowe  i skończy się liberalna demokracja, a byli prezydenci i burmistrzowie będą  nadal wieszać psy na opozycyjnych partiach, na  które wcześniej się wypięli.

Czy przysłowie  „mądry Polak  po szkodzie” znowu zatryumfuje?

Czesław Cyrul

  • Pan wicepremier Morawiecki zapowiadał „wybuch” polskiego kapitału pod światłym kierownictwem PiS. Wreszcie mieliśmy wstać z kolan i stać się gospodarczą potęgą, a nie być jakimś tam kondominium. Polski kapitał miał  zacząć dominować, a ten podstępny zagraniczny pójść w zapomnienie. Jednak, jak obserwuję Dolny Śląsk to pan wicepremier, co i rusz, pojawia się na wbudowywaniu kamieni węgielnych, ale pod inwestycje zagraniczne. A to inicjuje budowę fabryki Mercedesa pod Jaworem, a to zaczyna budowę centrum regeneracji silników lotniczych pod Środą Śląską, niestety też z Niemiec rodem, a to pojawia się na budowie fabryki baterii do samochodów elektrycznych koncernu LG, tym razem z Korei. Grzeje się pan wicepremier w cieple zgniłego kapitału i świeci odbitym blaskiem. Wcześniej też był na pensji zagranicznych kapitalistów. Na polskich inwestycjach jakoś pan wicepremier się nie pojawia. A powiadał, że polski kapitał jest najważniejszy. Zgadzam się z panem wicepremierem i czekam z utęsknieniem na polskie inwestycje, które pan premier, na Dolnym Śląsku, zaszczyci swoją obecnością, bo teraz mam rozdwojenie jaźni. Rząd popiera polski kapitał, a łasi się do zagranicznych inwestorów. Nie lubi polskiego kapitału, czy co?

    Czesław Cyrul

Jak kraj długi i szeroki, w milionach polskich aut wiszą przy  lusterkach różańce lub medaliki. Do desek rozdzielczych przytwierdzane są szkaplerze lub obrazki świętych. W parafiach świeci się nowozakupione auta.  Ma to  zaświadczać o głębokiej wierze właścicieli aut i przekonaniu, że te różance uchronią właścicieli przed nieszczęściem na drogach. 

A jak jest. Otóż ścigamy się z Rumunią i Bułgarią o miano najniebezpieczniejszego  kraju w Europie pod względem wypadków drogowych i śmiertelnych ofiar liczonych na 100 tys. mieszkańców. W śmiertelności i wypadkowości przebija nas tylko Rosja. Niestety swoją głęboką wiarę wielu rodaków wzmacnia dodatkowo alkoholem. Jesteśmy także przekonani o naszych ponadnormalnych umiejętnościach w prowadzeniu aut.    Nasza drogowa rzeczywistość jest inna. Jakże często polską. drogową  świadomość pokazuje takie oto myślenie: jest wypadek drogowy, są trzy śmiertelne ofiary. Jedna osoba ocalała. Ta osobą często wypowiada jest  tak. Dzięki Bogu ja żyję. Kto jest winny śmierci tych trzech osób? Nie wiadomo.

Kraje europejskie, uznawane w Polsce za heretyckie i moralnie upadłe, takie jak np. Szwecja, Finlandia czy Holandia są wielokrotnie bezpieczniejsze od Polski. Tam nie ma zwyczajów wieszania w autach różańców i medalików. To powinni sobie wierzący głęboko przemyśleć.

Jakie stąd wnioski?  Nikt nie zbadał, czy wieszanie różańców w samochodach chroni te auta przed wypadkami. Owszem różańce mogą chronić kierowców pod warunkiem, że oni sami zachowują rozwagę na drogach, unikają alkoholu, dbają o stan techniczny pojazdów i opłacają OC.

Powieszenie różańca w aucie niesprawnym technicznie, bez ważnych badań technicznych i ubezpieczenia absolutnie nie chroni kierowcy przed śmiercią lub kalectwem na drodze: zarówno kierowcy samochodu,  pieszych oraz innych użytkowników dróg.  Częsty brak prawa jazdy i dodatkowe wzmocnienie odwagi kierowcy alkoholem zwiększa nieskuteczność powieszonego  różańca.

Oczywiście wieszanie różańca w samochodzie  jest prawem wierzącego, byleby nie przeszkadzał on w patrzeniu na drogę.  Zatem różaniec pomaga pod warunkiem, że auto spełnia wszystkie wymogi techniczne zapisane w prawie, a  kierowca ma praw jazdy i olej w głowie.

Czesław Cyrul

Tylko totalnie zjednoczona opozycja ma szanse pokonać w wyborach parlamentarnych PiS. Tak wieszczą doradcy opozycji.  W wyborach  samorządowych  będą dominowały lokalne komitety, pod warunkiem, że PiS nie zmieni ordynacji i pozwoli na start tylko partiom politycznym.   

Obawiam się jednak, że takie zjednoczenie jest niemożliwe. Aby ono nastąpiło potrzeba więzi ideowych, zrozumienia miedzy liderami i tzw. chemii czyli zaufania, jak kto woli. Bo z zaufaniem na  opozycji jest najgorzej.

Ideowo najłatwiej zjednoczyłaby się PO z Nowoczesną. Pierwsza to partia centro-prawicowa, która tylko czasami i z lekkim obrzydzeniem puszczała oko do lewicy. To puszczanie oka wystarczyło, by elektorat lewicy głosował na  tę centroprawicę i widać co teraz z tego wynikło. Nowoczesna to partia centrowa, trochę prawicowa, trochę liberalna.  Razem z PO mogliby tworzyć niezły zespół. Jednak pomiędzy liderami chemii brak i zjednoczenia raczej nie będzie.

Jest w opozycji także PSL. To była kiedyś partia ludowo-centrowa. Teraz ludowo- prawicowa. W kwestiach światopoglądowych ściga się z PiS-em kto bardziej prawicowy i prokościelny. Koalicja z PiS-em  może by ludowcom i pasowała, ale PiS ludowców tępi. Wspólnej listy PSL z PiS-em nie stworzy, bo PiS-owi to niepotrzebne. PSL-owi także, bo partia o stuletnich  tradycjach musi dbać o swój wizerunek i dorobek  i  do wyborów pójdzie  pod swoim szyldem lub ukryta w lokalnych komitetach. Tak więc  ludowców ze zjednoczonej, totalnej opozycji należy wykreślić.

Na lewicy, podzielone i pokłócone kanapy, mogłyby bez kłopotów  dogadać się co do ideowych pryncypiów. Pod warunkiem, że odłożyłyby na bok wzajemne animozje i przestałyby  strzelać fochy. Są to fochy, takie na miarę pozycji lewicy w kraju. Chemii  pomiędzy liderami nie ma, zaufania także.  Jednak zjednoczenie na lewicy jest możliwe, ale jeszcze nie dzisiaj. Koncentrowanie się  lewicy tylko na prawach kobiet i zbieraniu podpisów pod projektami ustaw proaborcyjnych – jak pokazały ostatnie marsze- potęgi lewicy nie buduje. Marsze w obronie sądów także nie poprawiły notowań lewicy, co nie oznacza że  czarne protesty i demonstracje w obronie sądów były  niepotrzebne.

Nie widzę możliwości zjednoczenia się lewicy z centroprawicową PO, bo byłoby to koniec i tak słabej lewicy w kraju. Skoro jednak były elektorat lewicy, w dużej części, zaczął głosować na prawicową PO to być może i takie zjednoczenie zaakceptowałby. Co z takiego pobłądzenia  lewicowego elektoratu wynikło, właśnie doświadczamy.

Realnie mogą więc na opozycji powstać dwa bloki wyborcze: prawicowo-liberalny i centrolewicowy. Byłoby to w miarę czytelne dla wyborców, a po wyborach można by myśleć o koalicjach. Te rozważania są budowane na piaskach. Jednak marzenie o całkowicie zjednoczonej – od prawa do lewa opozycji – to dzisiaj kompletna utopia.

Czesław Cyrul

Dziennikarze i naukowcy od nauk społecznych boleją nad niemocą opozycji, że ta nie podejmuje zdecydowanych działań, by dać odpór  polityce PiS. Sami niestety także tylko powtarzają jak mantrę „weźcie się i coś zróbcie”.  Ale już ze skonkretyzowaniem podpowiedzi mają kłopoty.  Inna grupa dziennikarzy, rosnąca w siłę (ekonomiczną),  chwali każdy ruch rządzącej partii. Na razie to chwalenie jest bardzo skuteczne, choć łopatologiczne i ciężkostrawne. Ale było ono  poprzedzane   programami socjalnymi, poprawiającymi byt zwykłych ludzi, a oni, na razie i przede wszystkim, uznają to za rzecz najważniejszą, jakiej oczekują od rządzących, obojętnie kto nimi rządzi. Dlatego nawoływania opozycji dotyczące niszczenia niezależności sądownictwa, zawłaszczenie mediów publicznych, tępienia  kultury itp. są tak  nieskuteczne.

Trzeba czasu aż matka zrozumie, że rezygnując z pracy, bo dostaje 500+, a potem ubiegając się  o emeryturę dostanie tylko symboliczną kwotę. Za jakiś czas obywatele zrozumieją, że wszystkie ważniejsze stanowiska obsadzone są ludźmi PiS i tylko oni mają szanse na urzędnicze awanse w  autorytarnym państwie. Niebawem dojdzie do Polaków, że reforma sądownictwa wcale nie służy usprawnieniu ich pracy, a tylko politycznemu ich podporządkowaniu: i obywateli i sądów. Wkrótce obywatele przekonają się, jak bardzo  nowe programy nauczania indoktrynują ich dzieci.  Fatalna  polityka zagraniczna sprawi, że nawet szeregowi obywatele poczują się osamotnieni w Europie. Polacy od dawna  czują ideowy ucisk kościoła, który zawarł sojusz w PiS-em i chce nam urządzić katolicki taliban. 

Tępienie gospodarczych i kulturalnych elit zepchnie nasz kraj na peryferie państw rozwiniętych. Sami skażemy się na pozostanie w kręgu krajów drugiej, a może i trzeciej prędkości.  Trzeba czasu, by obywatele zrozumieli, że propagandziści  rządowych mediów wkładają im łopatami do głów swoje hasła  i uznają oni, że taka,  nieskomplikowana metoda, jest najlepsza dla Polaków. Za jakiś czas obywatele zrozumieją, że za te, socjalne zapomogi PiS żąda od nich posłuchu i nie oczekuje głębszej analizy obecnego systemu. Będą obywatelami lepszego sortu, ale nad nimi PiS już tworzy super sort PiS-owskiej elity, która będzie bronić władzy niczym nieboszczka partia socjalizmu. Ale to, jak wiadomo,  nie udało się.

Jeżeli PiS nie zmieni swojej polityki i takie gdybanie stanie się faktem to odpowiedzialność za spadek naszej ojczyzny do grupy krajów zmarginalizowanych stanie się faktem.  Kraj bez liczącej się nauki i kultury, ze zdegradowanymi do fasadowej roli instytucjami demokratycznymi będzie pośmiewiskiem w cywilizowanym świecie. Opozycja musi o tym mówić, ale na razie ta mowa nie trafia do dużej grupy obywateli. Opozycja nie ma na politykę PiS – póki co- skutecznej odtrutki.  Ale w polityce szybkie zwroty są możliwe, ale jeszcze nie teraz.

Czesław Cyrul