Polak, Austriak – dwa bratanki

Kategorie: Bez kategorii

Po zwycięstwach Kamila Stocha Polska pęcznieje z dumy. Jakoś tylko mimochodem i niezbyt chętnie propisowskie media wspominają o ojcu sukcesów naszych skoczków. Trenerem kadry narodowej naszych skoczków jest Austriak, który wcześniej trenował Niemców – Stefan (po niemiecku Sztefan) Horngacher. To on zaprowadził porządek w polskiej drużynie i drugi rok z rzędu, pod jego nadzorem, nasi skoczkowie wspinają się na wyżyny tego, moim zdaniem, niszowego sportu. Licencję zawodniczą w tej dziedzinie posiada w kraju jedynie około 200 zawodników. Jest to sport do oglądania i nigdy nie stanie się tak masowy jak tenis, bieganie, kolarstwo czy narciarstwo.

Obcy trener  zwolennikom zamykania się Polski na zewnątrz: rasistów, narodowców, ksenofobów musi stawać kością w gardle. Niepolak prowadzi Polaków do sukcesów – to nie mieści się w ich kanonach. Dla ludzi otwartych na inne nacje  takie zdarzenia są normalne, choć wolałbym, aby nasze narodowe ekipy trenowali polscy trenerzy, a bywa bardzo różnie. Generalnie poziom naszej kadry trenerskiej, w porównaniu do zamierzchłych lat PRL, jest niższy i długo by pisać dlaczego tak jest. Historyczne zwycięstwo Polaka trenowanego obecnie przez obcokrajowca pokazuje, że dzisiejszy, otwarty świat nie przystaje do ksenofobicznych wyobrażeń naszych narodowców wspieranych przez obecne władze.

Czesław Cyrul

Komentarze (6):

  1. Avatar
    Gorecki

    Panie Czesławie, co za bzdury Pan pisze. Sam jestem patriotą (choć nie nacjonalistą) który dobrze zna polską historię. Jestem z niej dumny, jestem dumny z bycia Polakiem, mimo że mam jeszcze w mojej linii rodzinnej domieszkę 2 innych narodowości. Mam też ciemnoskórych przyjaciół, mieszkających w Polsce i za granicą, pracowałem z Azjatami (bardzo mile to wspominam) co nie zmienia faktu że jestem przeciwko muzułmańskim uchodźcom (a raczej nachodźcom) – tj. lokowaniu ich w Polce. M.in. dlatego że mieszkałem też na emigracji i miałem z nimi do czynienia. Z otwartymi rękami przyjmę w Polsce Hindusów, innych Azjatów (szczególnie pracowitych Chińczyków i Koreańczyków), przyjmę nawet mniejszości wyznaniowe z bliskiego wschodu jak Druzów czy Alawitów (prześladowanych przez radykalnych islamistów). Pracowałem z ludźmi różnych narodowości, za granicą podobnie jak ja musieli się dostosować i nauczyć języka oraz panujących w kraju naszego zamieszkania zwyczajów. Jedynie muzułmanie mieli z tym problem, uważali się za lepszych, że oni nie muszą. Dlatego nie mam nic przeciwko Horngacherowi oraz innym obcokrajowcom pracującym w Polsce, cieszę się z ich sukcesów oraz wkładu w rozwój polskiej nauki, kultury, sportu i gospodarki. I ich praca tutaj wcale mi kością w gardle nie staje ! Ale proszę tego nie mylić z przychylnością wobec masowego „importu” rzekomych uchodźców muzułmańskich, z których pewna część na pewno ucieka przed wojną (i tym na pewno trzeba jakoś pomóc) ale znaczna część stanowi religijny desant lub przyjechała po prostu do Europy po przywileje socjalne. Więc proszę nam Polakom nie mydlić oczu i nie robić z nas ksenofobów, rasistów czy tym bardziej faszystów (bo ci stanowią mały margines), po prostu Ci obcokrajowcy, którzy chcą się asymilować, nauczyć naszego języka i kultury, nawet ci którzy nawet chcą tu tylko zarobić (ale pracować) są mile widziani, ale Ci którzy chcą nas tylko wykorzystać a nawet wprowadzić swe zwyczaje i szariat – już niekoniecznie ! Ale nawet jeśli muzułmanin trenowałby Polską reprezentację (tak jest chyba w piłce ręcznej) i uznawał nasze zwyczaje i zechciał się asymilować – to też nie miałbym z tym żadnego problemu i na pewno bym mu kibicował. Więc proszę nie robić czytelnikom wody z mózgu, zresztą wyniku wyborów osiągane przez lewice w Polsce pokazuje że większość ludzi w naszym kraju myśli na szczęście podobnie.

      1. Avatar
        Gorecki

        Ok , racje, więc przepraszam. Oczywiście mamy prawo się różnic w opiniach i poglądach, ale trzeba to wyrażać w cywilizowany sposób. Więc proszę przyjąć moje przeprosiny za tak sformułowane określenie. Po prostu wzburzyła mnie nieco postawiona przez Pana teza, że Polacy (w większości) są zamknięcie na ludzi z zewnątrz, że nie akceptują zagranicznych trenerów, współpracowników czy nawet turystów. Przecież we Wrocławiu przewija się ich cała masa, ludzi z różnych kręgów kulturowych i kontynentów, a zachowania rasistowskie są bardzo sporadyczne. Oczywiście jest grupa ludzi którzy nie lubi obcych (ale dotyczy to tez mieszakńców innych miast, kibiców innych drużyn czy przeciwników politycznych) , jesteśmy po II WŚ społeczeństwem w miarę jednolitym kulturowo i religijnie i stąd też może ta nieufność do obcych, ale nie uważałbym tego jednak za cechę narodową. Pozdrawiam

    1. Avatar
      tantus

      Z wieloma Pana twierdzeniami jak najbardziej się zgadzam. Widać że jest Pan człowiekiem myślącym.
      Ale tekst pana Cyrula zupełnie nie był o takich ludziach, jak Pan. Chodzi tu o ludzi, którzy każdą inność chcą z Polski wykorzenić – patrz: niedawny atak na stojącego na przystanku Hindusa i próba wrzucenia go do tunelu po pl. Dominikańskim. Bo co? Bo się nie dostosował? Tzn. nie wybielił sobie skóry i nie zafarbował tęczówek na niebiesko?
      Dla takich ludzi mamy mieć białą Polskę dla białych Polaków. Żadnych obcych – Żydów, Hindusów (w większości i tak nie odróżniają ich od Arabów), Azjatów, Ukraińców. Żadnych „odmieńców” – homoseksualistów, transseksualistów, garbatych, leworęcznych itp. Tacy trolglodyci dostali ostatnio wiatr żagle i ciche, moralne przyzwolenie władz na swoje działania (słynne słowa pani Mazurek „to sytuacja, która nie powinna mieć miejsca, ale też ich rozumiem”), a nawet kościoła (specjalne msze dla ONR). Oni dla wszystkich innych mają jedną propozycję: „niech jadą”.
      Co do niskiego poparcia dla partii lewicowych w Polsce, to mnie to akurat martwi. Bo to oznacza, że ludzie mają za nic prawa człowieka, ochronę mniejszości, opiekę nad słabszymi, itp. Czyżby chcieli żyć w katolickim szariacie?

  2. Avatar
    zenek

    Historia oficjalnej, gorliwej miłości polsko-austriackiej sięga 1933 roku aż do 1945. Bratanek nasz austriacki, kochany, umiłowany prawie jak Węgier, tak nam ojczyznę umiłował aż zgliszcza ostawił…

Pozostaw odpowiedź Gorecki Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *