Łamigłówka konserwatywno-liberalna

Kategorie: Bez kategorii

Uwaga: materiał zrozumiały dla wrocławian, ale czytać może każdy

Do Wrocławia przyjechała przewodnicząca Lubnauer i namaściła posła Jarosa na kandydata Nowoczesnej do fotela prezydenta Wrocławia. Zarazem ta partia, wraz Z Platforma Obywatelską, będzie tworzyła wspólne listy do Sejmiku, ale osobne do Rady Miejskiej Wrocławia.

Będzie więc tak: Rano kandydat Jaros robi konferencję prasową i zapowiada, że kandydatka PO, profesor Chybicka nie ma pomysłu na Wrocław (tak właśnie już powiedział). Po południu kandydaci ze wspólnej listy PO i Nowoczesnej do Sejmiku (Wrocław to jeden okręg wyborczy) ogłaszają  program dla Wrocławia w samorządzie dolnośląskim. Na drugi dzień, przed południem, kandydatka Chybicka odpiera zarzuty Jarosa i wbija szpilę pod żebro, bo nie może pozostać bierna na zaczepki przeciwnika.

I dalej. Obie partie zamierzają tworzyć osobne listy wyborcze do Rady Miejskiej Wrocławia. Będzie więc rywalizacja programowa (?!) i strony będą się dwoić i troić, by wykazać różnice pomiędzy jedną lista liberalną, a drugą, też liberalną, a to nie będzie łatwe zadanie.  Jak to zsumować to partyjni kandydaci na stołek prezydencki i dwie osobne listy do Rady Miejskiej przebiją wspólną listę tych partii do Sejmiku. Będzie więcej rywalizacji niż współpracy. Powstanie kociokwik. Dodam, że wcześniej, w ramach transferów politycznych poseł – kandydat Jaros przeszedł z PO do Nowoczesnej. Posłanka Augustynowska zrobiła ruch odwrotny. Kilku radnych miejskich z PO gra teraz z Nowoczesnej. Dodatkowo grupa radnych z PO w Sejmiku, na czele z marszałkiem, dała nogę z PO i została  politykami bezpartyjnymi grającymi razem z bezpartyjnym prezydentem Dutkiewiczem, ale ostatnio gra przestała się kleić.

Ma zatem zgryz elektorat liberalny jak to zrozumieć i czy jeść to łyżką czy też używać widelca. Przewodnicząca Lubnauer zaproponowała, by wspólnym kandydatem PO i Nowoczesnej na prezydenta Miasta został poseł Jaros, a kandydatka PO, prof. Chybicka zostałaby jego zastępcą. A to się pewnie przewodniczący Schetyna ucieszy. Jak wiadomo poseł Jaros uciekł z PO, bo był jednym ze sprawców porażki Schetyny na Dolnym Śląsku. Teraz Schetyna miałby partyjnie pójść na ugodę i zaakceptować Jarosa jak swojego? Na to na pewno zgody przewodniczącego nie będzie, bo on pamięta wbite noże w plecy.

Czesław Cyrul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *