Miesięczne archiwum: Maj 2018

Wrocławianie i Dolnoślązacy muszą mieć dużą wyobraźnię i jeszcze większą cierpliwość, by orientować się w koalicjach i szpagatach politycznych jakie fundują im  lokalni politycy. Na dzisiaj koalicja Komitetu Rafała Dutkiewicza, SLD i Nowoczesnej zdaje się być najstabilniejszym tworem w wyborach do Rady Miejskiej z Jackiem Sutrykiem jako kandydatem na prezydenta. Podpisano list intencyjny.  Wrocławska Nowoczesna chce poprzeć Sutryka, ale centrala partii się waha, bo wcześniej poparła posła Jarosa na to stanowisko, który mandat uzyskał  z list PO. Sprawa ostatecznej decyzji Nowoczesnej ślimaczy się i spoistości koalicji to nie pomaga. Nowoczesna ma na poziomie krajowym podpisane porozumienie z PO o wspólnym starcie do sejmików i PO zrobi wszytko aby brat mniejszy (siostra raczej) nie uprawiała wyborczej miłości z innymi partnerami.

Wrocławska Platforma Obywatelska, po podmiane prof. Chybickiej na posła Ujazdowskiego, byłego wicelidera PiS, szuka sobie miejsca i elektoratu, który ma być przekonany, że głosowanie na kandydata POPiS-u to dobry pomysł.

PiS podąża swoją drogą. Kandydatka została centralnie namaszczona, a elektorat ma słuchać prezesa i pewnie tak się stanie.

Ciekawie i coraz bardziej skomplikowanie  jest w przymiarkach sejmikowych. Najpierw Dolnośląski Ruch Samorządowy, składający głównie z byłych uciekinierów z PO, wystawił na kandydata na prezydenta  Wrocławia wicemarszałka Michalaka. Prezydent Dutkiewicz, też członek tego ruchu, Michalaka nie zaakceptował, bo w Jacku Sutryku upatruje swojego następcy. Terenowa część DRS  usiłuje się dogadać z Bezpartyjnymi Samorządowcami i tworzyć wspólne listy. Ten ruch kiedyś Kukiza miał za swojego lidera, ale ten poszedł własną drogą. Teraz liderem Bezpartyjnych jest prezydent Raczyński z Lubina. Ruch promuje radną miejską  Katarzynę Kowalską – Obarę na prezydenta Wrocławia.

Z kolei prezydent Dutkiewicz także myśli o tworzeniu własnej, sejmikowej listy wyborczej, która ma też składać się z samorządowców i zamierza nawet wystawić kandydata na prezydenta Lubina, gdzie króluje prezydent Raczyński. Czy coś z tego wyjdzie, nie wiadomo.

Jest jeszcze mnogość ruchów miejskich i stowarzyszeń kobiecych. Jest Partia Razem i są Zieloni. Zapowiadano w tych kręgach koalicje i  wspólny marsz po władzę. Wszystko jakoś ucichło. To jest typowe dla tych kręgów. Kiedy nadchodzi czas decyzji okazuje się, że wodzów jest dużo, wojowników mało, a chętnych do  wyborczej roboty jeszcze mniej i do tego interesy też są różne. I tak jest od lat. Ten wyborczy sezon pokazuje, że tradycja w tych kręgach trzyma się mocno. Jest jeszcze prawicowy plankton, są narodowcy, którzy będąc bardzo hałaśliwi i potrafiący sprawnie maszerować regularnie otrzymują  1-procentowe poparcie.

Liczącym się graczem w walce o sejmik będzie SLD-Lewica Razem o czym nawet wspominać nie trzeba, ale czynię to dla porządku.

I na koniec. Proszę nie wczytywać się szczegółowo w to co napisałem, bo jutro może być inaczej. Jak nie potraficie przeczytać tego ze zrozumieniem też się nie przejmujcie. Niektórzy autorzy tych pomysłów też mają z tym problem.

Czesław Cyrul

Olga Tokarczuk otrzymała prestiżową nagrodę Bookera za powieść ‘Bieguni’. To prawie Nobel. Ale nasza prawica rada by zapomnieć o tej postępowej pisarce. Swego czasu powiedziała, w wywiadzie telewizyjnym, że Polacy powinni swoją historię i zachowania względem mniejszości narodowych poważnie zweryfikować. Bardzo to nie spodobało się „Noworudzkim patriotom”, młodzieży chowanej na wzór nacjonalistyczno-patriotyczny z domieszką kibolstwa. Owi patrioci domagali się od władz miasta, by te pozbawiły pisarki honorowego obywatelstwa Nowej Rudy, bo jest ona tego niegodna. …Pisze za żydowskie pieniądze jest ukraińską k.. i takie tam podobne określenia kierowano pod adresem Olgi Tokarczuk. Pisarka w pobliżu Nowej Rudy ma swój dom. Nie sądzę, aby noworudzcy patrioci czytali jakieś książki pisarki, oni kierują się wytycznymi swoich politycznych mentorów. W minionym roku organizowali historyczną rekonstrukcję. Patronatem objął ją prezydent Andrzej Duda i to wiele wyjaśnia. Nie wiem czy pogratulował on pisarce tej prestiżowej nagrody.

Prawica reprezentowana w wysokiej kulturze jest  dość ubogo. Zdecydowana większość twórców odcina się od obecnej „dobrej zmiany”. Ta władza marzy o kulturze na wysokie „c” z domieszką aktualnej polityki historycznej. Były takie plany, ale jakoś o ich realizacji cicho. Wyprodukowano film o Smoleńsku, ale czym prędzej schowano go do szafy. Było jeszcze kilka innych, ”słusznych” prób z podobnym skutkiem. Wrocławski Teatr Polski przejęty przez prawicowego dyrektora i popierany przez prawicowe władze popadł  w zapomnienie, a był czołową sceną w kraju.  I tak można sypać przykładami. W kulturze za co prawica się weźmie to to, zaraz w nicość się obraca. Czy obywatelom nie zależy na dobrych książkach, dobrych filmach i spektaklach, bo widać, że choć PiS ma duże poparcie to do kultury w wydaniu tej partii obywatele się nie garną. Jest więc jakaś nadzieja, że przyszła władza, bo nie ta, będzie nagradzać twórców za dobre książki, spektakle i filmy zamiast topić pieniądze w patriotycznych jasełkach.

Czesław Cyrul

Prawica obrzucając się politycznym gnojem zarazem wzajemnie  obarcza się winą, że to prawicowe chamstwo ma swój rodowód w PRL i wtedy było właśnie powszechnie stosowane. Jest to nieprawda, ale prawicowe nieloty aż tak głęboko nie wnikają w historię. Samo umieszczenie skandalicznego zachowania w epoce PRL, albo w Rosji jest już ubliżeniem na prawicy, choć nie ma to nic wspólnego z tamtymi czasami.  Oto poseł Kierwiński, jeden z inteligentniejszych w PO (podobno)  stwierdził, że ostatnio Sejm jest tak zabarykadowany jak w czasie zjazdów Układu Warszawskiego ?! Niczego takiego w tamtych czasach nie było. Przede wszystkim  nie było takich barierek dzielących na sektory ulice czy chodniki. Wtedy takich rzeczy nie produkowano. W gospodarce niedoboru byłaby to zbędna fanaberia. Oddziały ZOMO, przy dzisiejszych oddziałach policji, wyglądały ze swoimi pałkami i tarczami jak dzisiejsze grupy rekonstrukcyjne.  Ochrona państwowych dygnitarzy były symboliczna. Teraz za premierem czy prezydentem podąża kolumna aut, a on sam siedzi w pancernej limuzynie za kilka milionów złotych.  Jakoś nikt tego zadęcia nie porównuje do czasów PRL, a podobno wtedy miliony obywateli dybały na życie znienawidzonych aparatczyków i podlegali oni szczególnej ochronie.  Albo nie była to prawda, albo owi aparatczycy byli wielkimi ryzykantami.

Wszelkie niegodziwości w obecnej polityce – przekleństwa, ubliżanie, kłamstwa, pazerność mają prawicowo-kościelny rodowód. Wspominam Kościół dlatego, bo popiera on prawicę i pewnie dlatego nie wypomni jej (prawicy) chamstwa jakimi zaraziła ona politykę i w sumie cały kraj.  Owe chamstwo przenika do naszego życia codziennego, bo jak premier czy inny polityk prawicy zachowuje się po chamsku to i obywatel, lubiący prawicę,  też chce być podobny. Wystarczy rzucić okiem na drogi, gdzie chamstwo eksploduje. Bardzo katolickie społeczeństwo zachowuje się na drogach jakby było diabłem podszyte, co skutkuje olbrzymią śmiertelnością na drogach. Medaliki i krzyżyki masowo wożone w samochodach i symbole przyklejane na klapach bagażników i święcenie nowych pojazdów są profanacją religii i jej symboli. Podobnie jest w polityce. Prawica klęczy w kościołach, a potem wyzywa się od idiotów w Sejmie i mediach zarazem obwiniając się wzajemnie, że to są metody rodem z PRL. Potem spowiada się, dostaje odpuszczenie grzechów, idzie do komunii i zaczyna plucie chamstwem i nienawiścią od nowa. Polski oksymoron.

Czesław Cyrul

PiS twierdzi, że nie ma w budżecie pieniędzy na danie po 500 złotych miesięcznie  dla każdego niepełnosprawnego. Takich, którym te pieniądze należałyby się jest w kraju około 280 tysięcy. Zarazem liderzy PiS zapowiadają, że rozważane są  różne warianty podwyższenia emerytur: zwolnień z płacenia PIT lub czegoś w tym rodzaju. Takie operacje kosztowałyby budżet państwa dziesiątki miliardów rocznie. Tych pieniędzy nie ma w ZUS-ie. Z tego powodu ZUS jest zasilany, na różne sposoby, z budżetu państwa, w którym, jak twierdzi PiS,  brakuje pieniędzy dla niepełnosprawnych. Pieniądze dla nich (niepełnosprawnych) to kilka miliardów w skali roku, a więc wielokrotnie mniej. Tak więc dla niepełnosprawnych nie ma mniejszych pieniędzy, a dla emerytów znalazłyby się znacznie większe.  Oczywiście wielu emerytom te pieniądze też bardzo by się przydały.

Dlaczego więc nie ma kilku miliardów złotych rocznie dla niepełnosprawnych , a znalazłyby się dziesiątki miliardów dla emerytów?. Odpowiedź jest dość prosta. Emerytów są miliony i oni chodzą do wyborów i w swojej wdzięczności mogą zagłosować na PiS. Niepełnosprawnych jest wielokrotnie mniej i ich udział w wyborach, liczbowo i proporcjonalnie do całej grupy, jest zdecydowanie mniejszy. Dlatego, chcąc utrzymać się przy władzy, PiS  puszcza oko do milionów  emerytów, a tysiącom niepełnosprawnym pokazuje środkowy palec.  Wrażliwość społeczna nie ma tu nic wspólnego. Utrzymanie przy władzy się liczy i na to PiS zawsze znajdzie pieniądze, niestety  w naszej kieszeni.

Czesław Cyrul

Pan Premier Morawiecki jeździ po kraju o opowiada jak to ten rząd odbudowuje kraj ze zniszczeń po poprzednikach. Bedą nowe, polskie stocznie, nowe polskie samochody elektryczne, nowe statki, które rozsławią imię polskiego stoczniowca. Będzie repolonizacja przemysłu i banków. Będą nowe drogi, nowe lokomotywy, nowe śmigłowce dla armii i nowe pomniki wiadomo kogo sławiące. Będzie lepiej, dumniej i sprawiedliwiej. Naród wstaje z kolan i odbudowuje swój kraj. Drzyjcie skarlałe nacje i padajcie na kolana przed narodem, który właśnie z nich powstał i potężnieje z dnia na dzień.
Rzeczywistość jest znacznie skromniejsza. Nie słyszałem na razie o jakimś zrealizowanym dużym polskim projekcie gospodarczym. Media donoszą i eksperci oceniają, że te zapowiedzi to tylko propaganda w stylu położenia stępki pod budowę promu, na który nie ma jeszcze projektu i dokumentacji. Pieniędzy na budowę także.
Plany premiera można przyrównać do marzeń chłopca, który śni, że będzie Herkulesem, kosmonautą, dzielnym strażakiem i policjantem w jednym. Można mówić o jednym projekcie sfinansowanym z polskiego kapitału pochodzącego ze spółek skarbu państwa. Chodzi o Polską Fundację Narodową. Ten projekt jednak służy zupełnie czemu innemu i naszego narodowego bogactwa nie pomnoży.
Goszcząc ostatnio na wybrzeżu premier ponownie zapowiedział te wielkie sukcesy. Póki co w rejs dookoła świata ruszył nasz „Dar Młodzieży”. Żaglowiec został zbudowany w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia ze składek młodzieży zorganizowanej w ZSMP, ZSMW itp. Dlatego nazywa się on tak właśnie.
By uwiarygodnić te zapowiedzi premier przecina wstęgi na inauguracji dużych inwestycji zagranicznych. Na Dolnym Śląsku grzał się w cieple Mercedesa, LG, Toyoty, Lufthansy itp. W oficjalnej propagandzie ci kapitaliści nie płacą podatków i oszukują Polaków. Nie rozumiem więc po co pan premier zadaje się z tymi krwiopijcami. Z utęsknieniem czekam aż premier w moim regionie otworzy zakład, który on wymyślił, i sfinansował z polskiego kapitału. Ale na razie nic na to nie wskazuje. Kapitał jest potrzebny do celów partyjnych. Dlatego uważam, że pan premier opowiada bajki. Rzeczywistość gospodarcza zagranicznym kapitelem stoi, a rząd chwali się danymi, które pokazują jak to nam tego zagranicznego kapitału przybywa. Kakofonia.
Czesław Cyrul

To jest porozumienie, które warte jest odnotowania i naśladowania w kraju. Oto Komitet Prezydenta Rafała Dutkiewicza mający swoje korzenie w opozycji solidarnościowej, Sojusz Lewicy Demokratycznej – partia socjaldemokratyczna i nie odcinająca się od pozytywnych dokonań PRL oraz Nowoczesna – partia założona przez ludzi, którzy zaczęli swoja działalność w III RP, zawierają porozumienie i chcą wspólnie startować w wyborach do rady Miejskiej Wrocławia. Kandydatem tej koalicji na prezydenta Wrocławia będzie Jacek Sutryk. Uzgodniono pryncypia programowe. Wstępnie dokonano rozdziału miejsc na listach. Ta koalicja będzie miała charakter centrolewicowy i liberalny.  Koalicja programowo ma być bliżej mieszkańców miasta. Miasto na tyle stało się bogate, by każdy mieszkaniec czerpał z tego profity. Być może jest w tym coś z filozofii PiS, które wprowadziło kilka programów socjalnych, ale jak widać, w sposób nie do końca przemyślany, bo w budżecie państwa pokazało się dno i zaklęcia o świetnym stanie budżetu diabli wzięli.

Nad porozumieniem pracowano długo, ale trzeba jeszcze kilka spraw dokończyć. Okazało się, że skomplikowana sytuacja wewnętrzna w Nowoczesnej nie pozwala na szybkie, końcowe podpisanie porozumienia.  Centrala Nowoczesnej  wcześniej namaściła posła Jarosa na kandydata na prezydenta Wrocławia.  Kandydat nie uzyskał szerszego poparcia, w końcu i regionalne struktury partii odmówiły mu takiego i poparły kandydata Jacka Sutryka.  Jednak centrala partii zawiesiła sprawę na kołku i dała sobie 2 tygodnie do namysłu. Sam poseł Jaros, czy z poparciem partii, czy bez, ma zamiar walczyć o fotel prezydenta, co osłabia pozycję Nowoczesnej. Ale problem leży gdzie indziej. Nowoczesna i PO mają podpisane porozumienie dotyczące wspólnego startu do sejmików wojewódzkich. Przewodniczący Schetyna  będzie starał się dokonać politycznego gwałtu na Nowoczesnej i przewodniczącej Lubnauer, by kandydat Sutryk poparcia Nowoczesnej nie otrzymał. Przewodnicząca Lubnauer wspomniała coś o wspólnym kandydacie opozycji. Największe szanse ma Jacek Sutryk.  Kazimierz Ujazdowski, konserwatywny exwicelider PiS wystawiony przez PO, raczej nie ma szans na akceptację przez Nowoczesną. Gdyby jednak prezes Schetyna dokonał gwałtu na Nowoczesnej i ta uznała za swojego wybrańca we Wrocławiu konserwatystę Ujazdowskiego, oznaczałoby to rozbicie Nowoczesnej w mieście. Wtedy koalicja tej partii z PO do Sejmiku przestanie mieć sens. Może oczywiście, po raz kolejny, prezes Schetyna przywieźć w teczce kolejnego kandydata PO, ale to naraziłoby na śmieszność tę partię.  Jeżeli  Nowoczesna nie zdecyduje się na poparcie Jacka Sutryka to powstanie koalicja komitetu Prezydenta Dutkiewicza i SLD. Są jednak następni chętni do przystąpienia do koalicji, o czym pisać na razie nie będę. Jestem dobrej myśli, że tu zgromadzą się najważniejsze siły blokujące plany PiS-u, a POPiS wróci do swoich korzeni i wyborcy będą mieli do wyboru kandydatkę PiS Mirosławę Stachowiak-Różecką i jej kolegę kandydata PO Kazimierza Ujazdowskiego.

Czesław Cyrul

Sondaże wyborcze przed wyborami do sejmików wojewódzkich pokazują, że na zachodzie kraju i w dużych miastach prym wiedzie centrolewica, a na wschodzie prawica, czyli PiS. PiS to prawica dość specyficzna, z elementami socjalizmu, ale światopoglądowo ciągnie kraj do tyłu. Takie hamowanie po latach wychodzi bokiem.

Od wielu  lat wschodnie tereny Polski są znacznie biedniejsze od zachodnich. Ma to swoje uwarunkowania historyczne, ale nie tylko. Na zachodzie kraju obywatele są generalnie bardziej przedsiębiorczy, otwarci na świat i mniej wsłuchani w ziemskie nauki kościoła. Także wybierana władza w zachodnich regionach i dużych ośrodkach miejskich jest lepiej przygotowana do spełniania oczekiwań mieszkańców i popycha regiony do przodu, a nie gnuśnieje w zaściankowości i konserwatyzmie. To sprawia także, że kapitał zagraniczny i krajowy woli lokować swoje inwestycje na zachodzie kraju. Gorsze zarządzanie, czyli prawicowe i konserwatywne wschodnich włodarzy nie zachęca kapitału do zakładania tam swoich gniazd. Siłą rzeczy postępowy i gospodarczo silniejszy zachód kraju musi dofinansowywać konserwatywny i zacofany, ale zakochany w PiS-ie, wschód kraju. Wyjątkiem wśród dużych miast na ścianie wschodniej jest Rzeszów, który dynamicznie się rozwija. Jednak tym miastem, od wielu lat, zarządza prezydent z bardzo lewicowymi korzeniami i efekty widać, Krakowem zresztą także. Przypomnę, ze w tamtych regionach było także wielu przeciwników wstąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Wszystko jednak wskazuje na to, że mieszkańcy wschodniej ściany nadal pozostaną wierni konserwatywnej i nacjonalistycznej partii. Takie sympatie sprawią, że nadal te tereny pozostaną w tyle za dynamicznym rozwojem gospodarczym zachodnich regionów. Jednak przywiązanie do parafii, do zaściankowości i liczenie, że władza pomoże sprawia, że PiS ma się tam dobrze  W poszukiwaniu lepszego życia mieszkańcy tych regionów migrują na zachód. Na zachód Polski, który jawi im się jak zupełnie inny kraj, albo jeszcze dalej na zachód i nie widzą związku pomiędzy miłością do konserwatywnej władzy, a zacofaniem regionu. Szkoda.

Czesław Cyrul

Badania pokazują, że zdecydowana większość Polaków (91%) jest na przyznaniem po 500 złotych miesięcznie dla niepełnosprawnych. Także ponad 80 procent pytanych dobrze przyjmuje decyzje dotyczące obniżenia zarobków posłów i ministrów. Zarazem aż 42 procent badanych nie ma nic przeciw zapłaceniu z budżetu 100 mln euro dla magnatów Czartoryskich za kolekcję sztuki, które de facto jest własnością narodu, bo z wyzysku poddanych magnaci ją zakupili. Magnaci, ludzie o mentalności drobnych cwaniaków, szybko wyprowadzili te pieniądze za granicę, przy okazji kłócąc się o nie miedzy sobą.
Tak oto wyglądała dawnej Rzeczpospolita pod ich rządami i dlatego upadła. Tylko 20 procent pytanych była przeciwna obsypywaniu rządowymi, więc naszymi, pieniędzmi chciwych Czartoryskich, a reszta pytanych nie miała zdania.
Co z tego wynika? Jak rząd wydaje takie pieniądze, niby nie z naszej kieszeni to nam to nie przeszkadza, bo wydaje się nam, że to nie nasze pieniądze. Nasze są jak najbardziej, bo pochodzą z naszych podatków. Oznacza to, że świadomość, skąd się biorą pieniądze w budżecie, jest taka sobie.
I druga refleksja. Nie lubimy jak ktoś więcej zarabia od nas, nawet jak ciężko pracuje i dlatego tak łatwo, co wychodzi w wielu badaniach, radzi byśmy odebrać mu te pieniądze.
I na koniec. Ciekaw jestem co zrobiliby obywatele gdyby zapadła decyzja, że miliony bezrolnych chłopów, którzy po wojnie dostali ziemię pochodzącą z parcelacji majątków ziemskich, muszą ją oddać owym magnatom. Czy obdarowani bezrolni i ich spadkobiercy uznaliby, że Czartoryskim i Radziwiłłom ta ziemia się należy? Oczywiście prawie wszyscy byliby zainteresowani, poza chciwymi magnatami, by ziemi nie oddawać.
Za te pieniądze, oddane chciwym i antypolskim magnatom, można by w znacznym stopniu wesprzeć niepełnosprawnych. Jednak rząd oddał pieniądze magnatom Czartoryskim czyli wyrzucił w błoto, a niepełnosprawni zostali na lodzie. Teraz rząd mydli im oczy, że pieniędzy w budżecie nie ma. Teraz to może być już bliskie prawdy.
Czesław Cyrul

W trakcie konferencji „Citytrends” we Wrocławiu, dotyczącej społeczności miejskich, jeden z prelegentów zaprezentował badania dotyczące także sfery społecznej i światopoglądowej mieszkańców miast. Okazuje się, że młodzi są raczej przeciwni finansowaniu z miejskich budżetów „In Vitro”. Nie mają natomiast nic przeciwko temu, by przedstawiciele władzy brali udział w oficjalnych uroczystościach religijnych. Także niechętni byli przyjmowaniu rodzin uchodźców przez gminy. W starszych grupach wiekowych odpowiedzi były inne, tzn. bardziej progresywne i prospołeczne.

Skąd takie zachowawcze i konserwatywne postawy u młodych, którzy powinni popychać kraj do przodu? Odpowiedź jest dość prosta. Od lat, w szkołach, młodym wbija się do głów wyłącznie konserwatywny i prawicowy punkt widzenia: PRL była pod okupacją sowiecką, itp. Uczy się uległości wobec kościoła, a udział w uroczystościach kościelnych jest prawie obowiązkiem. Zdezorientowanym nauczycielom specjalnie nie zależy na nowoczesnej edukacji młodzieży. W rodzinach do kwestii kształtowania postępowych postaw obywatelskich nie przywiązuje się odpowiedniej wagi. Ten konserwatywny i wsteczny trend w kształtowaniu poglądów młodzieży zaczął się już po 1990 roku. PO ma w tym swój udział. PiS tylko te konserwatywne trendy w wychowaniu wzmocniło, a lewica o wadze tematu wolała nawet nie dyskutować. I tak oto mamy młode pokolenie konserwatywne, niechętne spoglądaniu w przyszłość. Złośliwi powiadają, że ci myślący bardziej postępowo po prostu wyjechali z kraju, ale to raczej nieprawda.

Często w debatach politycznych słyszę, że trzeba postawić na młodych. Młodzi jednak na lewicę nie postawią w najbliższych wyborach i nie jest to ich wina, że do ich głów wstrzyknięto  wirusa konserwatyzmu wzmocnionego nacjonalizmem. Zwarte szeregi nacjonalistów noszących równo, na wysokich tyczkach, swoje sztandary są znacznie liczniejsze od lewicowych grupek i na razie nic nie wskazuje, by miało się cos zmienić. Lat trzeba, by edukacja zmieniła się, by w umysłach młodych zagościło oświecenie i przekonanie, że od zawsze postępowa myśl popychała  społeczeństwa do przodu. Że zdecydowana większość twórców, naukowców, pisarzy itp., to ludzie szerokiego centrum i lewicy. Uformowanie  świadomości młodych na konserwatywną i nacjonalistyczną modłę będzie nam odbijać się czkawką przez długie lata.

Czesław Cyrul.

Burmistrz New Jersey postanowił usunąć pomnik poświęcony ofiarom Katynia, bo teren ma być rewitalizowany, ma powstać tu park i może coś jeszcze. Podniosły się, i słusznie, głosy protestu Polonii w USA i  Polsce, bo pomników usuwać się nie powinno. Dodatkowo, nie wiedzieć czemu, burmistrz miasta nazwał marszałka Senatu białym faszystą. Wspomniał też coś o pisaniu nowej historii holocaustu przez nasz kraj. Tak więc temat rozpętany przez  IPN wychodzi nam bokiem i jeszcze będzie długo wychodził. Dodam, że ten IPN pisze także od nowa naszą, powojenna historię.

Dla Polaków usuniecie pomnika katyńskiego to bolesna sprawa. Przypomnę jednak, że postsolidarnościowe władze usuwały i nadal zaciekle usuwają pomniki  poświęcone poległym żołnierzom Armii Czerwonej, pomniki poświęcone Wojsku Polskiemu itp. Historia różna była, ale żeby ją burzyć i pisać od nowa? Rosjanie protestują, ale obecna władza robi swoje. Pamiętacie jak usuwano „pomnik czterech braci śpiących” na warszawskiej Pradze, bo było metro budowane i jaka była z tego powodu awantura? Gdzie jest dzisiaj ten pomnik? Co czują Rosjanie? Pewnie to samo co czuje Polonia Amerykańska z powodu usuwania pomnika katyńskiego. Można powiedzieć, że nasz pomnik był słuszny, a te rosyjskie niesłuszne. Ale to my tak uważamy. Stalin wymordował naszych oficerów, a kilkaset tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej  zginęło na polskiej ziemi. Każdy czci krew swoich poległych, ale w Polsce teraz jest inaczej. Czcimy pamięć tylko tych, którzy pasują do PiS-owskiej narracji historycznej. Może podobnie postępuje burmistrz New Jersey. Może  mu ten pomnik nie pasuje do jego narracji  i może nam powiedzieć: przecież wy też niszczycie pomniki. Więc czego mnie się czepiacie.

Czesław Cyrul