Miesięczne archiwum: Kwiecień 2014

Zarzut postawiony przez Pawła Piskorskiego założycielom Kongresu Liberalno-Demokratycznego, czyli de facto Donaldowi Tuskowi i innym prominentnym politykom Platformy Obywatelskiej, wywołał burzę w polskiej polityce. Sprawa jest poważna, bowiem branie pieniędzy od zagranicznych podmiotów na funkcjonowanie partii politycznych w Polsce jest i było wtedy nielegalne. W takiej sytuacji owa burza powinna zapowiadać spore trzęsienie ziemi w sferach rządowych. Tak się jednak nie dzieje.

Czytaj dalej

Niedzielne uroczystości kanonizacyjne przypomniały mi o związkach obu świętych z naszym miastem. Karol Wojtyła bywał we Wrocławiu wielokrotnie jeszcze jako biskup, potem kardynał. Doskonale oczywiście wszyscy pamiętają jego dwie papieskie pielgrzymki.

Czytaj dalej

W lipcu 2007 roku ówczesny premier Jarosław Kaczyński podpisał umowę z Bankiem Światowym na finansowanie dwóch dużych inwestycji  odrzańskich – budowy zbiornika w Raciborzu i modernizacji Wrocławskiego Węzła Wodnego. Po pięciu latach obecnej ekipie rządowej udało się wreszcie ruszyć z pracami.

chinczyk

Widocznym dla wrocławian, choć raczej nieoczekiwanym efektem tych prac, była obserwowana w ubiegłym roku wycinka tysięcy wiekowych drzew wzdłuż nadodrzańskich bulwarów. Przekonywano nas o konieczności tych działań w związku z celem nadrzędnym, jakim jest zapewnienie ochrony przeciwpowodziowej naszemu miastu.
Teraz okazuje się, że nie jest to jedyny problem związany z tymi wodnymi inwestycjami. Prace przy odbudowie nabrzeży Odry opóźnią się przynajmniej o kilka miesięcy, bo „zakres robót będzie dużo większy, niż to na co się pierwotnie umawialiśmy z wykonawcą” – mówi dyrektor projektu ochrony przeciwpowodziowej. Podobno nie wpłynie to na wzrost kosztów. Proponuję przejrzeć faktury po zakończeniu robót, aby przekonać się, czy rzeczywiście rozszerzenie zakresu prac nie powoduje zwiększenia wynagrodzenia za ich wykonanie.
Opóźnienia ma też chiński wykonawca prac przy pogłębianiu i poszerzaniu koryta rzeki oraz przebudowy stopnia wodnego Rędzin. Opóźnienia w inwestycjach w sektorze publicznym przestały właściwie już dziwić, ale tłumaczenie Janusza Zaleskiego, dyrektora projektu ochrony przeciwpowodziowej dorzecza Odry, już zdumiewa: „Chińczycy nie znali lokalnego rynku, nie mieli kontaktów z podwykonawcami, nie znali krajowych i unijnych przepisów, nie mieli też swoich struktur, bo to ich pierwsza inwestycja w Europie.” W związku z tą kuriozalną wypowiedzią nasuwają się dwa proste pytania:
1. Czy tych wszystkich słabych stron chińskiego wykonawcy nie należało podnieść podczas postępowania przetargowego?
2. Czy Polskę stać na to, jak w przypadku nieudanych inwestycji autostradowych, na pełnienie roli poligonu doświadczalnego dla chińskich firm szukających przyczółku w Europie?

Jak zwykle zaskakuje mnie fachowość i inteligencja funkcjonariuszy platformerskich.  Wzięli Chińczyków, a przecież mogli Szerpów lub Pigmejów.

TUTAJ tekst z Gazety Wrocławskiej

9 kwietnia przejdzie do historii polskiego prawodawstwa. Człowiek, który bliski jest uwierzenia, że to on napisał „Quo vadis”, postanowił ogłosić na antenie radia rewolucyjne zmiany w polskim prawie. Otóż za korupcję w administracji rządowej nie odpowiadają policjanci i urzędnicy (w tym ministrowie), tylko zagraniczne koncerny.  

sienkiewicz

Minister pochwalił się przy tym tajemną wiedzą, że informatyczny gigant Hewlett Packard przyzna się do winy. Faktycznie, kilka godzin później HP przyznał się do działań korupcyjnych w kilku krajach, w tym w Polsce. Firma zapłaci sporą karę, bo w wysokości 108 milionów dolarów, zawierając ugodę z Departamentem Sprawiedliwości (DOJ) oraz amerykańską Komisją Papierów Wartościowych (SEC). Oczywiście to te instytucje, a nie poszkodowana Polska, otrzymają wspomniane pieniądze.

Do tej pory karę wymierzano solidarnie dającemu łapówki i biorącemu. Na jakiej podstawie przedstawiciel władzy wykonawczej (minister) rozstrzyga, że funkcjonariusze są niewinni? Postępowanie prowadzone przez CBA nie jest jeszcze zakończone, nie mówiąc o wyroku sądowym w najpoważniejszej aferze rządu Tuska, jaką jest afera informatyczna.

A może jest to kolejny sygnał dla zaplecza rządu, że afery w państwie Tuska będą im uchodzić bezkarnie? W tym samym dniu, kiedy Sienkiewicz wygłaszał androny na temat niewinności swoich funkcjonariuszy, w Krakowie ujawniona została prowokacja dziennikarska z ludźmi Platformy Obywatelskiej w rolach głównych. Mąż posłanki PO Jagny Marczułajtis postanowił za publiczne pieniądze robić dobry PR swojej żonie. No i jak to w Platformie, w tle nie zabrakło ani cmentarza, ani stacji benzynowej.

Zgodnie z logiką Sienkiewicza, trzeba będzie poszukać jakiejś światowej instytucji, która weźmie na siebie odpowiedzialność za aferę. Ponieważ chodzi tu o starania o organizację Igrzysk Olimpijskich w Krakowie, proponuję aby był to Międzynarodowy Komitet Olimpijski, bo przecież nie mąż posłanki PO.

Media o aferach: HP i interesy PO na stacji paliw

W rządzonej przez Platformę Obywatelską Polsce problemy wynikają nie tylko z braku pieniędzy. W Wałbrzychu (też rządzonym przez PO) problem stanowi nadmiar tych pieniędzy, a konkretnie 20 milionów złotych. Kwota ta, jak wynika z materiału dziennikarza Radia Wrocław, przeznaczona jest na odszkodowania dla wywłaszczonych właścicieli gruntów. Przejęcie gruntów dokonało się błyskawicznie, bo na mocy specjalnej ustawy o budowie dróg, a chodzi o obwodnicę Wałbrzycha.

 

WR090517MN_01B

Informacja wydaje się być długo oczekiwaną przez mieszkańców tego miasta. Nic jednak bardziej mylnego. Mimo, że grunty pod budowę drogi przejęto, to głośno się mówi, że obwodnica budowana jednak nie będzie. Fakt, że komuś zabrano ich własność, nie oznacza z kolei, że właściciele otrzymają należne im pieniądze.

W państwie, którym rządzi podobno najlepszy premier tysiąclecia, w którym na wszystkich szczeblach władzy urzędy sprawują członkowie jego partii, problemem nie do rozwiązania staje się wypłata zapisanych w budżecie pieniędzy. Prezydent Wałbrzycha (PO) winnego widzi w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, instytucji podległej ministerstwu infrastruktury i rozwoju, kierowanemu przez wicepremier Bieńkowską (też PO). W rozmowy mające na celu rozwiązanie problemu zaangażowany jest też wojewoda dolnośląski (oczywiście z PO). Tyle mądrych głów… Jak te cuda inteligencji i skuteczności platformerskiej zbiorą się razem – jak Państwo myślicie – jakąż to mądrą diagnozę postawią tej zaskakującej sytuacji? Czy tradycyjnie usłyszymy, że „wszystkiemu winien jest Kaczyński i PiS”?

Platforma ma też kłopot z doliczeniem się 50 milionów w budżecie województwa. Jeden marszałek z PO ściga po sądach za tę kwotę prezydenta Dutkiewicza, kolejny marszałek z PO zapowiada ugodę w tej sprawie. Celowość takiego, czy innego zadysponowania funduszami publicznymi nie może wynikać z uznaniowości ich dysponentów. Co na to instytucje kontrolujące przestrzeganie ustawy o finansach publicznych?

Przy dzieleniu wojewódzkiej kasy  politycy PO wiedzą, jak dokonywać operacji finansowych, a w przypadku pozbawionych swojej własności wałbrzyszan już tej wiedzy im brakuje.