Psiapsiółki a geopolityka

Kategorie: Bez kategorii

Były sobie dwie psiapsiółki. Jedna realizowała się w zacnym zawodzie lekarza, druga w roli katechetki. Obie postanowiły jednak sprawdzić się w polityce i tak lekarka została premierem, a katechetka ministrem spraw wewnętrznych. Gdyby obie swoje podwórkowe politykowanie zakończyły na pogaduchach psiapsiółek, to może obciach pozostałby tylko w kraju. Ale wmieszały się w politykę międzynarodową i mamy do czynienia z prawdziwą tragedią.

okruchy

Katastrofą jest nie tylko nieodpowiedzialna zgoda na przyjmowanie do Polski bliżej nieokreślonej liczby muzułmańskich imigrantów. Ze skutkami tej decyzji będziemy się jeszcze mierzyć przez długie lata. Jest wiele aspektów tego zagadnienia, o których pisałem w poprzednim komentarzu. Na wiele postawionych wtedy pytań do dzisiaj nie ma odpowiedzi. Jedno jest pewne – Polska nie jest do tego przygotowana. Na pewno nie pod rządami Platformy Obywatelskiej.

Jest jednak inna poważna konsekwencja decyzji, które zapadły we wtorek w Brukseli. Postanowieniem Donalda Tuska zastosowano fortel uniemożliwiający skorzystanie przez państwa członkowskie UE z prawa weta. Nad przyjęciem rozwiązania problemu imigracji głosowali nie szefowie rządów (którzy mogliby wetować), a ministrowie spraw wewnętrznych tego prawa pozbawieni. Decydowała większość. Polska, do tej pory udająca solidarność z Węgrami, Czechami i Słowacją, zagłosowała po myśli Niemiec. Przeciwko narzucaniu obowiązkowych kwot wystąpiły państwa Grupy Wyszehradzkiej oraz Rumunia. Polska tę grupę zdradziła. Skutki tego aktu mogą być dalekosiężne. Mogliśmy budować pozycję naszego państwa w oparciu o środkowo-europejską solidarność. Taka postawa była i jest przez mieszkańców tej części Europy od Polski oczekiwana. Poprzez tę zdradę po raz kolejny rząd PO pokazał, w jaki sposób postrzega interesy naszego państwa.

Swoją drogą jestem ciekaw, jakie poglądy w tych sprawach ma Barbara Zdrojewska, moja kontrkandydatka w wyborach do Senatu.

Komentarze (1):

  1. czytelnik

    Basia musi porozmawiać z mężem i wtedy będzie znała swoje poglądy. Niedługo dzieci Zdrojewskich też bedą miały szansę zaistnieć w polityce, podobnie jak syn Czarneckiego. Koń Kaliguli to nic w porównaniu do wyborów wyborców kierujących się nazwiskiem żon i innych członków rodziny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *