Z kim ta wojna?

Kategorie: Bez kategorii

Po atakach terrorystycznych w Paryżu prezydent Francji zakomunikował światu, że mamy do czynienia z wojną. Nie wyjaśnił jednak z kim jest ta wojna. Z terroryzmem – ktoś odpowie. Ale terroryzm to jest metoda walki, a nie państwo, naród, czy jakiś inny podmiot. Początkowo w ogóle nie ujawniano kim są napastnicy, chociaż wszyscy się domyślali. Poprawność polityczna ciągle jednak dla zbyt wielu okazuje się przeszkodą nie do pokonania. Media podają arabskie nazwiska zabitych morderców, a jednocześnie mówią, że jeden z nich był Francuzem, a inny Belgiem. Równie dobrze można powiedzieć, że to Marsjanie. Ta metoda ćwiczona jest już od dawna – tak jak naziści zastąpili Niemców, tak terroryści zastępują islamistów.

belgiem

Wygląda jednak na to, że Francuzi pomału zaczynają dostrzegać (chociaż tego jeszcze nie artykułują) kim jest ów wróg. Lotnictwo francuskie właśnie zintensyfikowało naloty na bazy ISIS, a nad Sekwaną zapowiedziano zamykanie meczetów, w których prowadzona jest indoktrynacja młodzieży przez radykalnych duchownych muzułmańskich. Kolejnym krokiem powinno być wydalanie tych ekstremistów z krajów europejskich. Bez trudu można znaleźć w sieci wystąpienia mułłów w Belgii, czy Wielkiej Brytanii nawołujących do walki z „niewiernymi”, publicznie kwestionujących zasady demokratyczne w państwach ich osiedlenia na Zachodzie.

Reakcja lewactwa i liberalnych mediów pozostaje jednak niezmienna. Nie martwią się ofiarami barbarzyńskich ataków, tylko samopoczuciem „uchodźców”, którym może zagrażać rosnąca fala „nacjonalizmu”. Mimo dowodów, że wśród zamachowców byli niedawni „uchodźcy”, dalej pozostają zwolennikami przyjmowania nieograniczonej liczby imigrantów. Politycy podnoszący konieczność dbania o bezpieczeństwo obywateli naszego kraju, są atakowani. No bo przecież nie wszyscy muzułmanie są terrorystami. Tak, to prawda, ale tak się jakoś składa, że wszyscy terroryści w ostatnich latach (zamachy w Nowym Jorku, Londynie, Madrycie, Paryżu, Bejrucie, Bombaju) są muzułmanami. Od nas wymaga się tolerancji dla innych kultur. I my mamy tej tolerancji aż nadto. Bo problem polega na tym, że islam tolerancyjny nie jest. My jesteśmy dla nich niewiernymi, oni nas nie akceptują. A tolerancja nie polega na tym, że gość w moim domu może zrobić wszystko, łącznie z pozbawieniem mnie życia, a ja mam biernie wszystkiemu się przyglądać. Jeśli nawet niedojda Hollande mówi o wojnie, to należy odpowiednie do takiej sytuacji podejmować działania.

Komentarze (2):

  1. Adam Kostecki

    Powołując się na wypowiedź znanego arabisty (prof Janusza Daneckiego) sprzed lat, wg wyznawców islamu, niewierni to tacy, którzy w nic nie wierzą, a więc nie dotyczy to np. chrześcijan i żydów. Stan ten określa się terminem dżahilijja, który także odnosi się do (okresu) przesądów ludów arabskich przed pojawieniem się islamu. Jednak w XX w. wprowadzono dla świata Zachodniego, odrzucającego Boga, pojęcie „współczesnej dżahilijji” . Według niektórych muzułmanów (radykałów), Zachód w nic nie wierzy, tylko udaje, że wierzy, a więc jest de facto światem niewiernych. A dla niewiernych nie ma litości. Islamscy radykałowie chyba poszli dalej, ponieważ mordują chrześcijan w Afryce i na Bliskim Wschodzie (traktuje się ich jako rezultat zależności krajów „muzułmańskich” od Zachodu, zapewne od kultury Zachodu). Aby bronić się przed tą oszalałą ideologią, należy zdefiniować przeciwnika. Rzeczywiście, dziwnie brzmiały słowa przemówienia prezydenta Francji, który trzy godziny po pierwszym ataku w Paryżu, stwierdził, że on wie, kto jest sprawcą i ogłosił stan wyjątkowy, zapowiedział bezlitosny odwet. Wie, ale nie powie ? Oczywiście, chodzi o dziesiątki milionów obywateli francuskich, mających afrykańskie korzenie. Nie można pozwolić sobie na błąd, aby przeciwstawić ich sobie. Jedynym wyjściem jest polityka wymuszająca rozdział muzułmanów radykalnych, od muzułmanów umiarkowanych i dialog z tymi drugimi, w imię walki z pierwszymi. Dialog powinien iść w kierunku wymuszenia postawy walki na różnych polach: doktryny religijnej, deklaracji politycznych, finansowania i fizycznego udziału w solidarnej walce z radykałami (np. akceptacja i udział w deportacji radykałów). Myślę, że Francja ma taki art. 13, jaki ma nasza Konstytucja, że kto nawołuje publicznie do przemocy… itd. Jeśli nie mają, to pożyczyć im polską Konstytucję, jak niegdyś „pożyczyliśmy” im Akt konfederacji warszawskiej o tolerancji wyznaniowej (w XVI w.)

    1. Krzysztof Grzelczyk
      Krzysztof Grzelczyk

      Dla sunnitów chrześcijanie też są niewiernymi. A to właśnie sunnici dominują w europejskich społecznościach muzułmańskich. Także oni tworzą ISIS. I to oni w końcu odpowiadają za ludobójstwo na Bliskim Wschodzie i ataki terrorystyczne w Europie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *