Kolejny mecz Śląska zakończony kiepską grą i dużym szczęściem. Tym razem szczęście przyleciało do nas w osobie sędziego Gila, który był mniej restrykcyjny niż sędzia lekkoatletycznych Mistrzostw Świata w Sopocie dla Marcina Lewandowskiego. Nasz „ptaszek” mało co widział z pozycji, w której się znajdował i  nie wahał się ani chwili żeby podyktować karny. Analiza podyktowanego karnego pewnie już była, ale może warto było skonsultować sytuację z sędzią bocznym, który nic nie sygnalizował, choć punkt widzenia miał zdecydowanie lepszy. Życie jest jednak okrutne, a decyzję trzeba było podjąć, a punkt widzenia zależy…
Poprzedni przypadek choć trzeba szybko podejmować decyzję, a interpretacja pozostaje jako zadanie domowe to dyskwalifikacja Marcina Lewandowskiego, która była dogłębnie analizowana na zdjęciach i powtórkach zaraz za metą. Decyzja była na niekorzyść Marcina, który rzeczywiście przekroczył linię wewnętrzną, jedną nogą w jednym kroku nikomu nie przeszkadzając i nie oszukujmy się nie skrócając sobie dystansu. Przepisy są jasno sprecyzowane i Marcin zaraz po biegu wiedział jaka może być decyzja.Decyzja była przykra. Dyskwalifikacja, którą przyjął z pokorą. To jedna z wartości sportowców, którzy ciężko trenują w odosobnieniu wylewając litry potu, żeby stanąć na starcie swoich pięciu minut. Definicję tej wartości powinni poznać Panowie piłkarze Śląska za nim poproszą o premię za pierwszą ósemkę. Jak już Panowie piłkarze znajdą definicję słowa ” POKORA” proponuję nauczyć się jej, a później zachować w sercach na każdym meczu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *