Co dalej z Romami przy Kamieńskiego i Paprotnej?

Kategorie: Sprawy miejskie

Tagi: , ,

Romskie koczowiska przy ulicach Kamieńskiego i Paprotnej stają się coraz większym problemem. Zasiedlający je ludzie od lat funkcjonują na marginesie życia społeczno-ekonomicznego. Skutki tego bezpośrednio odczuwają okoliczni mieszkańcy. Dlatego formułują uzasadnione skargi i oczekiwania względem sąsiadującej społeczności. Koszty takiej sytuacji ponosi jednak całe miasto. Od wielu miesięcy dyskutujemy, jak poradzić sobie ze specyficznym sposobem życia osadników jednocześnie ich nie dyskryminując. Pora na działanie.

Sytuacja Romów przebywających w koczowiskach jest bardziej skomplikowana, niżby się to mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Ich obyczaje i sposób życia zostały ukształtowane w ciągu kilkusetletniej, trudnej historii tej mniejszości w Europie. Upraszczając można stwierdzić, że zamknięty charakter romskiej społeczności stał się odpowiedzią na niechęć, jaka towarzyszy im od dawna. Umacnia ich ona w zachowaniu integralności a zarazem czyni grupę niedostępną. Ci ludzie odgrodzili się od świata manifestując swoją odmienność i wypracowując zwykle trudne dla otoczenia sposoby przetrwania. One z kolei jeszcze bardziej wzmagają wrogość otoczenia powodując dalsze izolowanie środowiska osadników. Mam wrażenie, że przeszkodą w budowaniu otwartych relacji z Romami a zarazem naszym głównym doradcą stała się obawa. Obawiamy się samych Romów traktując ich jako „obcych”. Jednocześnie będąc światłym krajem europejskim obawiamy się zarzutów o łamanie praw człowieka czy naruszanie zapisów Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (art. 21 ust. 1). Daje on bowiem swobodę przemieszczania się i przebywania na terytorium Państw Członkowskich każdemu obywatelowi Unii. Romów bez wątpienia należy zaliczyć do tej kategorii. Mają więc podstawy prawne do mieszkania we Wrocławiu. Takie podejście ogranicza jednak pole potencjalnych działań. Przyjmujemy postawę zakładająca przeczekanie lub samorozwiązanie się tego problemu. To błąd. Każdy dzień bierności powoduje narastanie niechęci podsycanej informacjami o kolejnych uciążliwościach generowanych przez koczowiska. Z drugiej strony Romowie czują się opuszczeni i separowani. Niewielu próbuje podjąć z nimi jakikolwiek dialog. Umacnia ich to w dotychczasowych zwyczajach, które przez lata zapewniały im przetrwanie. Pora przerwać ten zaklęty krąg. Proponuję zatem:

  • w pierwszej kolejności powołanie zespołu składającego się z przedstawicieli władz, specjalistów, organizacji pozarządowych i samych Romów,
  • rozpoczęcie w jego ramach dyskusji o wzajemnych oczekiwaniach, respektowaniu praw i obowiązków oraz ograniczonych formach wsparcia osadników,
  • zaproponowaniu Romom możliwości wykonywania prac interwencyjnych na rzecz Wrocławia.

Szczególnie praca, nawet doraźna, wydaje się tym rozwiązaniem, które pozwoli im na uzyskanie równorzędnego statusu obywatelskiego. Jestem równocześnie przekonany, że umożliwiłby on stopniowe pozbywanie się przykrych dla otoczenia nawyków. Poprzez utrzymanie czystości i porządku otoczenia czy budowanie relacji sąsiedzkich opartych na poszanowaniu wzajemnego spokoju i mienia są oni w stanie zintegrować się ze społecznością lokalną i zyskać jej akceptację. Wiedzie do tego długa i trudna droga, warto jednak postawić dziś ten pierwszy krok.

Komentarze (11):

  1. Bezdomna i bezrobotna

    Facet , nie pisz bzdur.
    Albo wrzuć konstytucję do klozetu , albo napisz jak jest ona przez cyganów nieprzestrzegana.
    Gdzie równość konstytucyjna ? Chcesz dawać pracę i działkę dla rumuna ? Może najpierw zadbajmy o naszych bezdomnych , oni nie mają żadnych praw i są głodni.
    Jestem od 4 lat bezrobotna dlaczego dla nas ; Polaków nie ma prac interwencyjnych ?
    Dlaczego Polak w Polsce nie otrzyma działki za darmo ?
    Dlaczego chcesz zatrudniać cygana bez meldunku , peselu , NIP-u ?
    Co mówi prawo o ich slamsach ?
    Zamiast szafować naszym wspólnym majątkiem , weź chociaż jedną rodzinę cygańską do siebie ; zamelduj , pomóż. W końcu stać Cię na to a nas podatników bez pracy lub z pracą płatną najwyżej 1200 zł. niestety nie.

      1. Bezdomna i bezrobotna

        To dalej są bzdury. Skąd teza o sprzecznościach w moim wpisie. Ja piszę o Polskiej Konstytucji a nie o cygańskiej (bo tej nie znam ). Więc dajmy te wszystkie przywileje nam ; Polskim bezdomnym. Cyganie o których piszemy , mają swoją ojczyznę – Rumunię. Nie panuje tam wojna więc nie są uchodźcami.
        Jeżeli ja do podjęcia pracy potrzebuję ; adres zameldowania , pesel , NIP , dowód osobisty… (mężczyzna jeszcze książeczkę wojskową ) to jak omijanie prawa i ominięcie tego wszystkiego nazwać ?
        Jak ocenić wepchnięcie obywateli obcego państwa poza kolejką ; do kolejki ustawionej od kilkudziesięciu lat do mieszkań socjalnych ?
        Gdzie jest nadzór budowlany tak prześladujący Polaków ?
        Gdzie jest sanepid , ten sam co stwierdził , że ,, sól wypadowa smaczna jest i zdrowa „.
        Gdzie drogówka bez opamiętania ,, mandatująca ” Polaków ?
        Pomoc jakiej chcesz udzielić tym ludziom z pominięciem polskiego prawa to oczywiste bezprawie i kumoterstwo. T Dlatego nie piszę Pan lecz facet z małej litery ,pomimo nazwania mnie panią.
        Jest mi wstyd , że ktoś taki mnie reprezentuje.

  2. Pawel

    Bardzo się cieszę że Pan Lorenc pokazał swój zrównoważony pogląd na temat problemu koczowisk. Przede wszystkim należy zdać sobie sprawę co oznacza tak szeroko reklamowana i autoreklamowana postawa Wrocławia „przyjaznego” i „wielokulturowego”. Jeśli rzeczywiście tak ma być, to na pewno nie wpisuje się to w działania prezydenta Dutkiewicza, który z jednej strony oferuje im „litość” w postaci kontenerów zmuszając do rozdzielenia rodzin (pomocy tej nikt by nie przyjął), z drugiej każe iść do urzędu się zarejestrować, gdzie bez pracy rejestracji nikt nie przeprowadzi.

    A za plecami idzie do sądu i wysuwa całą machinę prawniczą (a ma zacne kancelarie za sobą vide sprawy sądowe stadionowe akwaparkowe itd), przeciwko praktycznie niepiśmiennym Romom.

    Wracając – wystarczy popatrzeć w czym jest problem tak naprawdę. Wielu mówi że pomoc Romom będzie oznaczało że będą oni traktowani lepiej niż Polacy. Ale przepraszam bardzo – to obecnie Romowie mają gorzej niż Polacy. Polak z dowodem osobistym zostanie przyjęty i u lekarza, i dostanie darmową zupę i noclegownię. Rom, mimo że jest równym, takim samym człowiekiem, już nie, nawet urząd nie chce z nim rozmawiać, stawiając warunki znalezienia pracy i ubezpieczenia, tak jakby polscy bezdomni to mieli!

    Wystarczy popatrzeć co zrobiły inne państwa z podobnymi problemami. Tak nagłaśniana Francja i rzekome deportacje, otóż to nieprawda. Są tam akcje pomocowe, działania są prowadzone regularnie celem integracji, dzieci są nauczane języka w trakcie gdy rodzice zajmują się tym co zwykle (żebrają). Otrzymują oni pomoc humanitarną, lekarstwa itd. Otrzymują szanse w postaci prac interwencyjnych, co umożliwiłoby im znalezienie lokali socjalnych i uiszczanie za nie minimalnej opłaty. Fakty są takie że te mozliwości Polacy mają – Romowie aktualnie nie.

    Można na to też popatrzeć jako przykład tolerancji. Jest nas 650 000 w tym mieście. Romów jest około stu. Czy naprawdę nie jestesmy w stanie zrobic nic dla nich, oprócz setek nienawistnych komentarzy w internecie, jacy Romowie są źli? Wielu ludzi ma ciężko w życiu. Ale to nie znaczy że dla garstki społeczności aktualnie wykluczonej nie można wyciągnąć ręki. Naprawdę w dobie inwestowania w klub piłkarski 65 000 000zł na przestrzeni kilku lat, STAĆ NAS NA POMOC ROMOM.

    Można też na to popatrzeć tak, że udana akcja pomocy Romom, będzie szeroko komentowana w Europie i Polsce, Wrocław może tylko na tym zyskać . Aktualnie w Europie pisze się tylko o dyskryminacji, atakach (Tarnogaj) i aktach przemocy, zamiast tolerancji i „miasta spotkań”

    1. andrzejto

      Interesujące jest to, że obrońcy Romów nie mówią słowem o innym kontekście równości, czyli o pracy. Jeśli jesteśmy sobie równi, to dlaczego jeden ma łożyć na utrzymanie drugiego? Zwalanie wszystkiego na rasizm i ksenofobię to zwykłe uciekanie od problemu i przyznawanie się do tego, że nie ma się racjonalnych argumentów. Pana Lorenca informuję, że swoboda osiedlania się na terenie UE nie oznacza zgody na ŁAMANIE PRAWA. I nie oznacza, że można osiedlać się w dowolnym miejscu wybranym sobie ot tak. Osiedlanie się oznacza legalny pobyt, legalną pracę i przestrzeganie lokalnego prawa. Problem znalezienia pracy nie jest problemem Polski, tylko problemem uchodźców. To oni mają dostosować się do obowiązujących u nas praw i obyczajów a nie odwrotnie. Polacy emigrujący do innych krajów UE nie mieszkają w nielegalnych koczowiskach, nie zajmują się żebractwem i kradzieżami ( a przynajmniej nie robi tego większość) . Fakt łamania prawa jest wystarczający do deportacji.

  3. Ewa Misiołek

    Szanowny Panie,

    Rumunia nie jest w strefie Schengen.
    Pana komentarz wskazuje na słabość naszego państwa w egzekwowaniu prawa. To wielkie niebezpieczeństwo dla obywateli. Chce Pan powiedzieć, że ludzie ci mają przewagę, bo będą po deportacji wracać, znowu budować koczowiska i łamać prawo, i nikt nie może nic z tym zrobić? I dlatego, ze względu na własną niemoc, należy im zagwarantować pracę i może coś jeszcze? Takie postępowanie z pewnością zachęci kolejne osoby do przybycia tutaj i skorzystania z ofiarowywanych dobroci. Już tak się dzieje. Jeszcze w zeszłym roku na koczowisku stało ok. 10 baraków, w tej chwili jest blisko 30. A mnie się wydaje, że każdy człowiek, bez wyjątku, powinien przestrzegać prawa i sam zadbać o zagwarantowanie sobie i swojej rodzinie odpowiednich warunków do życia. A ewentualną pomoc socjalną przydziela się na podstawie odpowiednich przepisów. Wobec tego, że ludzie z koczowiska nie spełniają określonych przepisami warunków, Pan proponuje wobec nich wyjątkowe rozwiązania. To jest ewidentna dyskryminacja.
    A swoją drogą, czy przyglądnął się Pan bliżej tym ludziom i ich postępowaniu? Czy bazuje Pan, tak jak różne grupy osób podpisujące się pod wszelkimi petycjami, na przekazywanych przez ich obrońców stereotypach, że biedni, głodni, wykluczeni, pokrzywdzeni, zastraszeni, niewyedukowani itd? Czy ich obrońcy, z p. Ferenc na czele, kiedykolwiek pokazali, że to jest prawda i podali jakiekolwiek fakty, które spowodowały wykluczenie tych konkretnych ludzi. Nic takiego nie miało miejsca. Bo fakty są inne.
    Przez trzy lata obcowania z tą społecznością z całą stanowczością mogę powiedzieć, że ci ludzie nie są ani biedni, ani głodni, ani przez nikogo wykluczeni (jeśli już, to ze swojej woli) i świetnie wyspecjalizowani w życiu na cudzy koszt. Doskonale pokazują jak można grać na nosie społeczeństwu i państwu, w którym mimo obowiązującego prawa nie ma sposobu (tylko w odniesieniu do nich) na jawne bezprawie.Za ten stan odpowiedzialni są również wszelkiej maści obrońcy tych niby pokrzywdzonych, którzy prezentują w swoich działaniach daleko idącą hipokryzję. Z wielką determinacją walczą o prawa dla tych ludzi, a jednocześnie bez pardonu depczą prawa drugiego człowieka (np. prawa właściciela terenu, praw okolicznych mieszkańców do porządku i bezpieczeństwa publicznego). Robią dużo krzyku i jeszcze więcej zamieszania, co paraliżuje zgodne z prawem działania znacznie opóźniając ich wykonanie lub wręcz je uniemożliwia. Do tego grona, nie wiedzieć czemu, dołącza i Pan stając w obronie ludzi, którzy przyczyniają się do dewastacji środowiska znacznie zaśmiecając i zatruwając je oraz stwarzając zagrożenie pożarowe i sanitarno-epidemiologiczne. Przecież takie działania godzą w sprawiedliwość społeczną i wywołują wielkie oburzenie, co wyraźnie pokazują nastroje społeczne. Nie ma się czemu dziwić, gdy niektórzy zapominają o równym wobec prawa traktowaniu wszystkich ludzi. Przypomnijmy więc: Konstytucja RP zabrania dyskryminowania lub wprowadzania szczególnych uprawnień dla osób ze względu na płeć, urodzenie, rasę, narodowość, wykształcenie, zawód i wyznanie. Dlaczego więc, wbrew Konstytucji, domaga się Pan szczególnych praw dla ludzi notorycznie łamiących polskie i unijne prawo?
    Powyższą opinię dokumentują zdjęcia http://cygank.deviantart.com/gallery
    Ewa M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *