Miesięczne archiwum: Marzec 2014

Dziś będę brutalny. Krew mnie zalewa a nieparlamentarne słowa cisną się na usta. Kto podejmuje decyzje o mordowaniu resztek przedwojennego Wrocławia? Jakim trzeba być człowiekiem, żeby nie uszanować tego, co i tak przetrwało w szczątkowej formie? Dlaczego nie można wyremontować i przywrócić świetność zabytkowym kamienicom, tym razem przy ul. Długosza i al. Kromera?

Staram się formułować wyważone opinie, jednak w kwestii ochrony pozostałości przedwojennego Wrocławia zachowuję stanowisko ortodoksyjne. Podczas sesji Rady Miejskiej, jak i codziennych spotkań z mieszkańcami naszego miasta, wielokrotnie powtarzam tezę, iż nie stać nas na dalsze wyburzenia. Po oblężeniu Festung Breslau w 1945 roku pozostało ok. 20% przedwojennej zabudowy. O jej pięknie i wyjątkowości dziś przypominają nam stare zdjęcia archiwizowane na stronie http://dolny-slask.org.pl . Oglądam je porównując tamten i obecny stan sfotografowanych fragmentów Wrocławia. Wtedy robi mi się smutno. Wyobrażam sobie, jak by to było, gdyby nasze miasto przetrwało wojnę, tak jak przetrwały Kraków czy Lwów. Jak by to było, gdybyśmy mogli przechadzać się na co dzień zachwycającym bulwarem Powstańców Śląskich czy zmierzać do Rynku znacznie węższą, pełną urokliwych kamienic ulicą Świdnicką. Być może nadal istniałyby pierwsze w mieście ruchome schody w domu handlowym Feniks (dawny Dom Handlowy Braci Barasch). Jak by to było, gdyby zaadaptowano na potrzeby handlowe dawną rzeźnię miejską przy ul. Legnickiej zamiast barbarzyńsko wyrównywać ją z ziemią. Może moje oczekiwania wydadzą się podejmującym decyzje czymś, delikatnie mówiąc, egzotycznym. Mam jednak wrażenie, że wyrażam stanowisko większej liczby mieszkańców, nie tylko swoje. Dlatego w naszym wspólnym imieniu apeluję do osób odpowiedzialnych: ludzie, opamiętajcie się! Nie trzeba burzyć, można przecież zaadaptować, wyremontować i ochronić. Tak postępują w miastach zachodnich. Koszt jest podobny, wdzięczność mieszkańców pozostanie na zawsze. Proszę więc, nie zabijajcie Wrocławia na raty! Innego miasta nie mamy.