Budować każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej…

Kategorie: Sprawy miejskie

Tagi: , , , ,

Parafraza pierwszych wersów skądinąd wesołej piosenki Jerzego Stuhra chyba najlepiej pasuje do sytuacji, w której znalazło się moje osiedle, czyli Oporów. Niestety jego mieszkańcom, w tym i mnie, nie jest jednak zdecydowanie do śmiechu. Dlaczego?

Sprawa jest w gruncie rzeczy prosta. Otóż Gmina Wrocław jakiś czas temu sprzedała spółce Dom Development SA działkę w sercu osiedla (przy skrzyżowaniu wszystkich głównych ulic Oporowa), gdzie wytworzyło się lokalne centrum handlu i usług i gdzie siedzibę ma także osiedlowy samorząd. Dla tego obszaru obowiązuje uchwalony w 2008 roku Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego. Zgodnie z jego zapisami inwestor ma prawo wybudować tam wielorodzinne obiekty mieszkaniowe. Obowiązują jednak pewne ograniczenia. Otóż budynki nie mogą mieć więcej niż 3 kondygnacje nadziemne a ich wysokość maksymalną ustalono na 13 metrów od poziomu terenu. Zostało to zapisane we wspomnianym dokumencie prostymi, jednoznacznymi słowami. Deweloper jednak postanowił te wytyczne ominąć. Zaprojektował zespół bloków, z których część ma 4 kondygnacje nadziemne. Na dodatek ich wysokość liczona od ziemi przekracza 13 metrów. Wydaje się to logiczne, iż w takiej sytuacji inwestor nie powinien otrzymać pozwolenia na budowę. To, co jednak wprost wynika z prawa uchwalonego przez Radę Miejską Wrocławia, dla Wydziału Architektury i Budownictwa Urzędu Miejskiego Wrocławia już takie oczywiste nie jest. Architekt Miejski Piotr Fokczyński pozwolenie więc wydał. Deweloper nie zwlekając rozpoczął budowę i w ten sposób mieszkańcy osiedla – główni użytkownicy tego obszaru – zostali postawieni przed przykrym faktem – niekorzystnym dla wspólnoty sposobie zagospodarowania działki. Nie wiedzieli oni wcześniej o takim charakterze inwestycji, nikt nie wziął pod uwagę ich interesu. Dom Development oczywiście twierdzi, iż to, co widać na poniższym zdjęciu nie jest budynkiem w części czterokondygnacyjnym. Mam jednak wrażenie, że „ciemny lud tego nie kupi*”… (w przeciwieństwie do Architekta Miejskiego).

6

Z tej sytuacji płynie więc smutny wniosek, iż w naszym mieście najprawdopodobniej można budować to, na co ma się ochotę. Ominięcie prawa i ograniczeń służących interesowi wspólnoty mieszkańców jest bowiem niezwykle łatwe. Nie spotyka się chyba z jakimkolwiek sprzeciwem ze strony odpowiedzialnych urzędników. Do zwolenników spiskowej teorii dziejów nie należę, zastanawiają jednak przyczyny tej przedziwnej lekkości w podejmowaniu fatalnych decyzji. Pojawiają się więc projekty budowy kuriozalnej galerii-giganta przy Dworcu Głównym czy koszmarnego blokowiska na reprezentacyjnej działce za Hotelem Wrocław przy ul. Powstańców Śląskich. Protesty kompetentnych środowisk pozostają bez echa…

Jeśli zaś ktoś z szanownych czytelników nosi się z zamiarem zakupu mieszkania i interesowałaby go moja opinia w kwestii budowanego na Oporowie przez Dom Development SA blokowiska to mogę stwierdzić tylko jedno: zdecydowanie odradzam tę inwestycję. Arogancja dewelopera połączona z nieznajomością realiów osiedlowych poskutkuje wzniesieniem karykaturalnej ogrodzonej i strzeżonej twierdzy, z niewystarczającą, moim zdaniem, ilością miejsc parkingowych, zbyt gęsto usytuowanymi zabudowaniami i bezsensownym płotem izolującym od spokojnego i bezpiecznego osiedla, jakim jest Oporów. Szkoda marnować ciężko zarobione pieniądze.

* Wyjaśnienie: jest to ironiczna parafraza słynnej wypowiedzi posła Jacka Kurskiego, celem jej użycia nie jest obrażanie kogokolwiek.

P.S.: Powyższy tekst wyraża moje stanowisko i opinię dot. opisywanej sytuacji. Zdjęcie wykorzystane w tekście pochodzi ze strony internetowej Dom Development SA.

Komentarze (1):

  1. carlos

    W pełni zgadzam się z powyższym tekstem. Miejscy urzędnicy chyba nie wiedzą co to jest urbanistka i rozsądne planowanie przestrzeni. Uchwalane we Wrocławiu plany są nieprecyzyjne, co sprzyja takim „kwiatkom”, jak ten na Oporowie, Niestety nie jest to odosobniony przypadek. Proszę zobaczyć co się buduję na ul. Steinhausa 11 – w planie jest zapis, że może powstać domek jednorodzinny, a powstaje mały blok z 4 mieszkaniami. Albo kolejny przykład – nowe szeregówki na Maleczyńskich, a dokładnie dokonany tam podział działek – też nie zgodny z MPZP, czyli niezgodny z prawem. Może warto zainteresować tym prokuraturę?

    Kolejny przykład , tym razem z centrum – budynek w miejscu starego dworca PKS. W planie jest 6 pięter, a powstaje na 14 albo i więcej.

    Takimi przykładami można sypać z rękawa.

    Panie Sebastianie, liczę, że nie zostawi Pan tak tej sprawy, tak jak wspominałem, może warto powiadomić prokuraturę, może NIK?

    Trzymam kciuki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *